Devin Haney (27-0-0) obronił w ubiegłą sobotę tytuł pełnoprawnego mistrza świata federacji WBC, kategorii lekkiej (lightweight), w starciu z dużo bardziej doświadczonym Josephem Diazem (32-2-1). Haney jest zatem gotowy do walki unifikacyjnej o wszystkie mistrzowskie pasy z czempionem WBO, IBF, oraz WBA dywizji do 135 funtów, George’m Kambososem (20-0-0), który bardzo nieoczekiwanie wygrał 27 listopada na gali w Nowym Jorku (New York, Stany Zjednoczone) z Teofimo Lopezem (16-1-0) zabierając mu wspomniane tytuły, plus pas WBC Franchise. Jeśli dojdzie do walki pomiędzy Haney’em, a Kambososem, temu pierwszemu wcale nie zależy na tym, aby tytuł WBC Franchise znalazł się w stawce.
– Z całym szacunkiem, ale gdy walczę o tytuł niekwestionowanego mistrza świata, nie potrzebuję pasa WBC Franchise. Nie chciałbym nawet, aby ten pas był związany z tą walką. Będę walczyć o pas WBC. Jeśli Kambosos chce, może zachować ten pas. – mówił po sobotnim zwycięstwie na konferencji prasowej, Devin Haney.
Pas WBC Franchise narobił w ostatnim czasie sporo zamieszania w dywizji lekkiej. Pierwotnie, tytuł został przyznany Vasiliy’owi Lomachenko (15-2-0) “za zasługi” i nie można było mu go odebrać nawet w przypadku porażki Ukraińca. Na konwencji WBC w 2020 roku, Teofimo Lopez jeszcze przed pojedynkiem z Lomachenko, “wywalczył” u federacji zmianę decyzję, wobec czego pas WBC Franchise jest tytułem, który przechodzi z rąk do rąk, podobnie jak reszta pasów. Następnie, ówczesny tymczasowy mistrz świata WBC, czyli Devin Haney, który ów tytuł wywalczył w pojedynku z Zaurem Abdullaev’em (14-1-0), został mianowany na pełnoprawnego mistrza, choć wiele osób błędnie twierdzi, że pas WBC Franchise, jest pełnoprawnym tytułem. Niewiele ponad rok temu, wiceprezydent federacji WBC, Rex Walker przyznał w rozmowie z BoxingZone.org, że pełnoprawnym mistrzem świata WBC, kategorii lekkiej jest nie kto inny jak Devin Haney.