Niespełna dwa tygodnie temu na gali w Melbourne (Victoria, Australia) Devin Haney (28-0-0) pokonał jednogłośną decyzją sędziów George’a Kambososa (20-1-0) stając się niekwestionowanym mistrzem świata kategorii lekkiej (lightweight). W kontrakcie widnieje jednakże klauzula mówiąca o tym, iż jeśli Kambosos przegra, będzie mógł żądać natychmiastowego rewanżu, co już z resztą ogłosił. Haney, znajdujący się w posiadaniu wszystkich czterech pasów (WBC, WBO, WBA, IBF) jest jednak spokojny o swoją dyspozycję i twierdzi, że po raz kolejny pokona Kambososa. Do rewanżu ma dojść po raz kolejny w Australii – rodzinnym kraju byłego mistrza świata.
– Koniec końców czuję, że jeśli zrobiłem to za pierwszym razem, mogę to również zrobić za drugim. Wiemy czego się spodziewać, bo dzieliliśmy już ring. Wiemy co przyniesie. Nawet jeśli wprowadzi jakieś korekty, niczym nas nie zaskoczy, bo wniósł do ringu już wszystko podczas pierwszej walki. Wiedziałem, że jeśli będę walczył według planu, osłabie jego mocne strony i tak właśnie zrobiłem. – powiedział Haney dla boxingscene.
Autor: Michal Adamczyk