Jak wynika z raportu przekazanego przez Dana Rafaela, niekwestionowany mistrz świata kategorii super półśredniej (super welterweight) Jermell Charlo (35-1-1) w swojej kolejnej walce musi zmierzyć się z obowiązkowym pretendentem z ramienia federacji IBF, Bakhramem Murtazalievem (20-0-0). 

Co ciekawe, informacje przekazane przez Rafaela są sprzeczne z zasadami federacji IBF, która w wyniku wojny na Ukrainie wywołanej przez Federację Rosyjską, wszyscy zawodowi pięściarzy startujący pod rosyjską flagą są zawieszeni na czas nieokreślony – taki komunikat wydały razem wszystkie cztery mistrzowskie federacje (oprócz IBF zrobiło to także WBA, WBO, oraz WBC), z tą różnicą, iż organizacja WBA daje możliwość obrony mistrzowskich pasów rosyjskim pięściarzom. W tej sytuacji, powołując się na wcześniej ustalone zasady, do walki Charlo z Murtazalievem, który reprezentuje Rosję, nie ma prawa dojść. Jeśli IBF nie wycofa się ze swojego stanowiska, złamie tym samym własne zasady. 

Fani na całym świecie z pewnością bardziej byliby zadowoleni z zestawienia Jermell Charlo kontra obowiązkowy pretendent z ramienia WBO – Tim Tszyu (21-0-0). Znajdujący się na pierwszym miejscu w rankingu tejże federacji Australijczyk, zadebiutował w Stanach Zjednoczonych końcem marca bieżącego roku, pokonując Terrella Gaushę (22-3-1) jednogłośną decyzją sędziów. Tszyu, znajdujący się w posiadaniu pasa WBO Global wraz ze swoim zespołem od dłuższego czasu naciska na walkę o mistrzowski pas, a jego pojedynek z niekwestionowanym mistrzem świata (WBC, WBO, WBA, IBF) Jermellem Charlo z pewnością dostarczyłaby fanom mnóstwo emocji. 

Autor: Michal Adamczyk