Podczas sobotniej nocy w Dubaju, Jamel Herring (23-2-0) obronił po raz trzeci w zawodowej karierze tytuł mistrza świata WBO, kategorii super piórkowej (super featherweight). Weteran wojny w Iraku, w walce wieczoru znokautował w szóstej rundzie, byłego mistrza świata dywizji super koguciej (super bantamweight), oraz piórkowej (featherweight), Carla Framptona (28-3-0).
– To był cudowny czas tutaj w Dubaju. Ludzie byli bardzo gościnni. Chciałem się tutaj rozgościć, ale musiałem zająć się interesami. Kiedyś tu jednak wrócę. Carl Frampton jest wielkim mistrzem i jestem jego fanem od zawsze. Jest jednym z moich ulubionych pięściarzy. Jest mistrzem świata dwóch kategorii wagowych i zrobił wiele dla boksu. To był zaszczyt dzielić z nim ring i mam nadzieję, że wróci bezpiecznie do domu, do swojej rodziny. – mówił po walce Herring.
Frampton zaraz po walce oficjalnie oświadczył, że kończy swoją niezwykle bogatą pięściarską karierę, w wieku trzydziestu czterech lat. Blisko półtora roku starszy od Framptona, Herring, po tak zdecydowanym zwycięstwie, ma ochotę zmierzyć się następnie w walce unifikacyjnej z pozostałymi mistrzami kategorii super piórkowej.
– To był dla mnie wspaniały wieczór, ale teraz chcę mieć jeszcze pozostałe tytuły. Mówię do każdego z pozostałych mistrzów: jeśli chcecie walczyć, możemy to zrobić. – powiedział Herring.
Bardzo możliwe, że pięściarz z Cincinnati w swojej kolejnej walce zmierzy się nie w walce unifikacyjnej, ale z obowiązkowym pretendentem z ramienia federacji WBO, Shakurem Stevensonem (15-0-0). 23-latek z New Jersey, zdecydował się w ubiegłym roku na starty w kategorii super piórkowej i podobnie jak Herring – walczy dla grupy promotorskiej Top Rank, wobec czego ich pojedynek można byłoby śmiało zorganizować. Drugim mistrzem świata startującym dla Boba Aruma, jest Oscar Valdez (29-0-0), który w drugiej połowie lutego, znokautował na gali w Las Vegas Miguela Berchelta (37-2-0), odbierając mu pas WBC. Opcji jest zatem kilka i każda z nich jest niewątpliwie bardzo ciekawa.