Już w najbliższą sobotę (3 kwietnia) na gali w Dubaju, dojdzie do bardzo wyczekiwanego pojedynku pomiędzy mistrzem świata federacji WBO, kategori super piórkowej (super featherweight), Jamelem Herringiem (22-2-0), a Carlem Framptonem (28-2-0). Do pojedynku obu pięściarzy miało dojść już w ubiegłym roku, ale nie przeszkodzie stanęła wówczas ogólnoświatowa epidemia covid-19, która zrujnowała plany na temat tej jakże świetnie zapowiadającej się walki.
Herring, będący weteranem sił zbrojnych w Iraku, w swoim życiu przeżył wiele dramatycznych momentów. Podczas wojny widział śmierć swoich kolegów, sam był również w sytuacjach, w których mógł stracić życie. W 2009 roku, w rodzinie Herringa zdarzył się ogromny, nie do opisania słowami dramat – jego dwumiesięczna córka zmarła podczas snu. Pięściarz po jakimś czasie wrócił na salę treningową i wziął się ostro do roboty. Miał nawet okazję być na igrzyskach olimpijskich w Londynie (2012), a jeszcze wcześniej mistrzostwa pięściarzy Armii Amerykańskiej. 25 maja 2019 roku Herring odniósł swój największy sportowy sukces – zdobył mistrzostwo świata WBO, wygrywając z Masayuki Ito (26-3-1), jednogłośną decyzją sędziów. Obowiązkowo należy podkreślić, że tego dnia, córka Herringa obchodziła by dziesiąte urodziny! Gdyby tego było mało, również tego dnia miało miejsce amerykańskie święto Memorial Day, ku pamięci zmarłych weteranów wojny. Herring uważa, że wszystko co miało miejsce w przeszłości, doprowadziło go do pojedynku z Framptonem.
– Chce być znano jako jeden z najlepszych marines (jeden z rodzajów amerykańskich sił zbrojnych, przp. red) w boksie i kontynuować tę tradycję w boksie. Bycie w tym sporcie to błogosławieństwo. zwłaszcza na tym poziomie, ponieważ przeszedłem to dużo gorzej niż inni. Miałem do czynienia z dwoma przemieszczeniami się wojsk, straciłem rodzinę i przyjaciół. Zawsze chciałem być częścią czegoś wyjątkowego i czuję, że mam dużo więcej do udowodnienia. Zwycięstwo w tej walce otworzy mi wiele drzwi do przyszłych walk. – mówi Herring.
Dla pięściarza z Cincinnati, sobotnia walka z Framptonem będzie jego trzecią bezpośrednią obroną mistrzowskiego pasa WBO i choć wie, że nie będzie to dla niego łatwa walka, spodziewa się, że Brytyjczyk będzie mocno zmobilizowany, aby sięgnąć po mistrzostwo świata.
– Zawsze byłem fanem Carla. W pewnym momencie zostałem nawet uznany za pięściarza roku i wie co robić, aby wygrywać walki o tytuł. On chce tworzyć historię, a jego dziedzictwo i tak jest już ugruntowane. – powiedział Herring.