W minioną środę, na polecenie Komisji Sportowej Stanu Nevada, zawieszony pięściarz, Jarrell Miller (23-0-1) poddał się testowi na obecność środków dopingujących. Przypomnijmy, że zawodnik z Brooklynu ostatni raz boksował ponad dwa lata temu, po czym pół roku później, przed walką z Anthony’m Joshua (24-1-0) pozytywnie przeszedł testy na obecność niedozwolonych środów w organizmie. W zastępstwie za “Big Baby”, z Brytyjczykiem zmierzył się Andy Ruiz Jr (33-2-0), który zszokował wówczas cały bokserski świat, nokautując w siódmej rundzie Joshuę. Millerowi przyznano wtedy stosunkowo śmieszną i nieadekwatną do zarzucanych mu czynów karę, w postaci półrocznego zawiesznia, czyli można to potraktować jako przerwę między walkami.
- Mam zamiar oddawać mocz do tego cholernego kubka i w końcu to ruszyć. Nawet nie wiem, czy chcę już boksować. Mogę po prostu zostać raperem. Wiecie co mam na myśli, mógłbym w tym momencie po prostu grać w futbol amerykański. – powiedział Miller, na nagranym na Instagramie video.
Gdy 32-latek podpisał w styczniu bieżącego roku kontrakt z Bobem Arumem z Top Rank, wydawało się, że jego kariera wróci na odpowiednie tory. Nic bardziej mylnego. Otóż w lipcu, Miller miał zadebiutować u nowego pracodawcy w walce z Jerry’m Forrestem (26-4-0), jednakże na kilka dni przed walką, powtórzyła się sytuacja sprzed roku. NIecały miesiąc temu, Komisja Sportowa Stanu Nevada wydała oświadczenie, w którym poinformowała, że MIller zostaje zawieszony na dwa lata, jednakże jeśli uda się na leczenie, może skrócić swoją karę o sześć miesięcy. Jeśli pięściarz do tego momentu przejdzie przez wszystkie procedury i będzie “czysty”, powróci między liny najwcześniej w styczniu 2022 roku. Popularny “Big Baby” zapowiada, że jeśli powróci do boksu, zajmie się najpierw Tysonem Fury’m (30-0-1)…
- Dostanę walkę z Tysonem Fury’m i rozwalę tego głupka. Chcecie wiedzieć dlaczego? Bo boks potrzebuje takiego Big Boy Baby jak ja. Podaję tylko fakty. – powiedział.