Mistrz świata federacji WBO, kategorii półciężkiej (light heavyweight), Joe Smith Jr (27-3-0) zmierzy się już za niewiele ponad tydzień (15 stycznia) z Callumem Johnsonem (20-1-0) w swojej pierwszej w karierze obronie mistrzowskiego pasa. Obaj pięściarze zmierzą się ze sobą w walce wieczoru, na gali w Carson (California, Stany Zjednoczone). Bezpośrednią transmisję z gali, przeprowadzi telewizja ESPN. Faworytem pojedynku jest niewątpliwie Amerykanjn, choć Johnson w przeszłości walczył już o mistrzowski pas, przegrywając przez nokaut z Arturem Beterbievem (17-0-0) w pojedynku o pas federacji IBF. Smith twierdzi, że już dawno był gotowy na konfrontację z Rosjaninem, jednakże ten unikał walki. 

Ludzie nigdy o tym nie mówią, ale zgasili cały ten pomysł tak jakbym ja go unikał, a było zupełnie na odwrót. Właśnie wtedy trafiłem na walkę z Bivolem (Smith przegrał jednogłośną decyzją sędziów, przyp.red). Zanik dostałem walkę z Bivolem, trenowałem przez wiele miesięcy. Byłem trochę wypalony. Nie wierzę, że on chce ze mną walczyć. Gdy walczyłem z Alvarezem, jego trener był narożniku. Mają tego samego trenera, a on wie co zrobiłem Alvarezowi. – powiedział 32-latek. 

Smith spotkał się z Eleiderem Alvarezem (25-2-0) w sierpniu 2020 roku, kiedy to bardzo ciężko znokautował go w ostatecznym eliminatorze do walki o wakujący tytuł mistrza świata, federacji WBO. Następnie Smith spotkał się z drugim pretendentem, Maximem Vlasovem (46-4-0), którego pokonał na dystansie dwunastu rund. Według wielu ekspertów, oraz znacznej części kibiców, to Vlasov zasłużył wówczas na zwycięstwo w tym pojedynku.

źródło wypowiedzi: boxingscene