W minioną sobotę na gali w Leeds (Anglia), Josh Warrington (30-1-0) stoczył swój rewanżowy pojedynek z Mauricio Larą (23-2-1), jednkaże wszyscy kibice czekający na tę walkę mogą czuć się bardzo rozczarowani. Już w drugiej rundzie doszło do zderzenia głów obu pięściarzy, za które odpowiedzialny jest Warrington, i w efekcie koszmarnie wyglądającego rozcięcia u Meksykanina, walkę przerwano i uznano za nieodbytą.
– Zderzenie głów. Może to było trochę lekkomyślne, gdy poszedłem do dołu. Czuję się za to odpowiedzialny. Nie wiem, chciałem tutaj zapewnić zwycięstwo, ale się nie udało, więc czuję się za to odpowiedzialny. Wiem też, że takie sytuacje mogą się zdarzyć. Fani zapłacili dużo pieniędzy i chcieli, aby ręka Josha była uniesiona w górę. – mówi Josh Warrington dla IFL TV.
30-letni pięściarz, który walczył przeciwko Mauricio Larze na swoim własnym terenie, w rodzinnym mieście Leeds, przyznaje, że chciał wygrać tej nocy, aby odkupić swoje winy za swoją ostatnią i jedyną póki co porażkę w zawodowej karierze, do której doszło w lutym właśnie w pierwszej walce z Larą. Dla Warringtona, walka z Meksykaninem miała być wówczas przysłowiowym spacerkiem, w którym Lara nie powinien mieć nic do powiedzenia, jednakże to Lara rozdawał karty podczas pierwszej walki, przewyższając Warringtona głównie pod kątem siły uderzenia.
Na ten moment ciężko powiedzieć czy dojdzie do trzeciego pojedynku pomiędzy Larą a Warringtonem. Dla 23-letniego Meksykanina pozycja w której się znajduje, wydaje się być bardzo dobra – tym bardziej jeśli promujący Warringtona, Eddie Hearn nie będzie zainteresowany zorganizowaniem trzeciej walki. Anonimowy w świecie boksu Lara, dzięki wygranej z Anglikiem w lutym bieżącego roku, znajduje się bardzo wysoko w światowych rankingach, kolejno na trzecim miejscu w IBF (pierwsze dwa miejsca są póki co nieobsadzone), na czwartym w WBC, oraz na siódmym w WBO. Oznacza to, że Meksykanin znajduje się w bardzo dobrej sytuacji i może obrać kilka kierunków do walki o mistrzowskie pasy, które już są niemalże na wyciągnięcie ręki.