Choć do podpisania kontraktu na walkę pomiędzy Anthony’m Joshua (24-1-0) a Oleksandrem Usykiem (18-0-0) jeszcze nie doszło, wiele wskazuje na to, że obaj pięściarze staną naprzeciw siebie we wrześniu na gali w Wielkiej Brytanii.
Przypomnijmy, że Usyk jest obowiązkowym pretendentem do tytułu mistrza świata z ramienia WBO, a odkąd okazało się, że Tyson Fury (30-0-1) zobowiązany jest zmierzyć się po raz trzeci z Deontay’em Wilderem (42-1-1), federacja WBO natychmiastowo nakazała walkę Joshua vs Usyk, ewentualnie aby pierwszy z nich zwakował tytuł. Okazuje się, że obie strony praktycznie porozumiały się w sprawie pojedynku, jednakże nikogo już nie powinien dziwić fakt, że promujący Joshuę, Eddie Hearn broni się na wszelkie możliwie sposoby i kontrakt ma być podpisany nie na jedną, ale na dwie walki, co u Hearna jest w ostatnich latach już normą. Brytyjczyk jak ognia unikał walki z Usykiem, choć jeśli zarówno on, jak i Joshua chcą utrzymać trzy mistrzowskie pasy, konfrontacja z Ukraińcem jest nieunikniona.
– Będzie klauzula rewanżu. Wszystko jest już uzgodnione. Kiedy mówimy o rewanżu, jest to tym samym największa walka, jaką może stoczyć zawodnik. Czasami myślą; och, to nie jest nic dobrego. Czasami to dobra rzecz; Andy Ruiz dostał całkiem sporo pieniędzy za swój rewanż z Joshuą, ale to ogromna szansa dla Usyka, bo jeśli wygra, zarobi fortunę. – powiedział Hearn dla BoxingSocial.
Brytyjski promotor zapomnił najwidoczniej, że klauzula rewanżu może działać jedynie wtedy, gdy przegrywa jego zawodnik. Tak było chociażby w czerwcu 2019, gdy Andy Ruiz Jr (34-2-0) zszokował cały pięściarski świat, nokautując Anthony’ego Joshua w jego amerykańskim debiucie. Nikt wcześniej nie wspominał o opcji rewanżu (bo mało kto brał pod uwagę zwycięstwo Ruiza), podobnie jak podczas ubiegłorocznej porażki Dilliana Whyte’a (28-2-0) z Alexandrem Povetkinem (36-3-1). Po tym, gdy Jamajczyk z angielskim paszportem przegrał z Rosjaninem przez nokaut, pierwszą rzeczą, o której była mowa był rewanż. Po tym jak wspomniany wcześniej Ruiz pojechał pół roku później do Arabii Saudyjskiej, w celu obrony trzech mistrzowskich pasów, na konferencji prasowej przed walką mówiono, że jeśli Joshua tym razem wygra z Ruizem, ich trzecia walka będzie sprawą otwartą. Wraz z ostatnim gongiem, który zakończył walkę na korzyść Joshuy, temat trzeciej walki również zniknął tak jakby go w ogóle wcześniej nie było (bo pewnie nie było).
Takich przykładów jest dużo więcej, chociażby walka Josha Warringtona (30-1-0) z Mauricio Larą (22-2-0), która miała miejsce w lutym. Niepokonany do tego czasu Warrington był murowanym faworytem w starciu z Meksykaninem, a przegrał w dziewiątej rundzie przez nokaut. O rewanżu głośno mówi się już od zakończenia ich walki. Można wywnioskować, że w obliczu zaistniałych sytuacji, Hearn “wyciągnął wnioski” i zabezpiecza na przyszłość siebie oraz swoich pięściarzy. Zachowania promotora nie pochwala jego dużo starszy kolega po fachu, Bob Arum, który już dawno wspominał o tym, że to nie jest dobra droga dla rozwoju boksu.