Mistrz świata federacji WBO, WBA oraz IBF kategorii lekkiej (lightweight) George Kambosos (20-0-0) niewątpliwie jest w ostatnich miesiącach obiektem ogromnego zainteresowania w bokserskim świecie. Nic jednak dziwnego, bowiem wygrana z Teofimo Lopezem (16-1-0) uczyniła go niewątpliwie wielką gwiazdą światowego pięściarstwa, na co Australijczyk bardzo ciężko sobie zapracował.

28-letni pięściarz z greckimi korzeniami w swojej kolejnej walce zmierzy się najprawdopodobniej z mistrzem świata WBC tej samej kategorii wagowej Devinem Haney’em (27-0-0), wobec czego w ich pojedynku znajdą się wszystkie cztery mistrzowskie pasy dywizji lekkiej. Kambosos pokonując Lopeza końcem listopada ubiegłego roku odebrał mu także pas WBC Franchise, choć formalnie tytuł ten nie jest uznawany za mistrzowski, a jej oficjalnym czempionem jest właśnie Haney, któremu Australijczyk złożył już rzekomo ofertę i obecnie czeka na odpowiedź Amerykanina, który bardzo długo zabiegał o walkę z Kambososem.

Swoje przysłowiowe “trzy grosze” odnośnie Kambososa postanowił dorzucić także nieaktywny w ringu, ale za to tryskający energią w mediach społecznościowych Ryan Garcia (21-0-0), który stwierdził kilka dni temu, że Australijczyk zawdzięcza swoje zwycięstwo ciężkiej pracy, za to talentem Lopez go znacznie przewyższa. Kambosos w rozmowie z FIghtHype postanowił odpowiedzieć na słowa swojego młodszego kolegi po fachu.

Ryan lubi angażować się we wszystko, a powinien skupić się na tym, aby wrócić na salę treningową, zamiast zajmować się sprawami innych ludzi. Ma walkę z Emmanuelem Tagoe, ale wciąż nie walczył póki co z żadnym byłym mistrzem świata. Stary, dobry Ryan Garcia napisał dziś na Twitterze, że mam tylko jedną wielką wygraną, a tym facetem był gość z pierwszej piątki ze wszystkimi pasami (bez oficjalnego mistrzowskiego pasa WBC, a wspomnianego WBC Franchise, przyp.red), którego pokonałem na jego własnym podwórku. Jakiego byłego mistrza pokonał Garcia? Zero. Żadnego. On lubi gadać. Mówił, że chce, aby za zarobione pieniądze zaopiekował się dziećmi i rodziną. Nie musi martwić się o moje dzieci i rodzinę. – mówi Kambosos.

Pięściarz z antypodów mimo wszystko darzy szacunkiem Ryana Garcię, jednakże twierdzi, iż ten zrobił póki co zdecydowanie za mało, aby mógł dostać szansę walki o mistrzostwo świata, na co wcześniej 23-latek z Californii nalegał właśnie za pośrednictwem mediów społecznościowych, jednakże póki co czeka go pojedynek z Emmanuelem Tagoe (32-1-0), do której dojdzie dziewiątego kwietnia na gali w San Antonio (Texas, Stany Zjednoczone).

Jestem człowiekiem. Dbam o dzieci i rodzinę. On martwi się jedynie swoją kolejną walką i tym, aby iść na salę treningową. Życzę mu więc wszystkiego co najlepsze, tak samo jak Emmanuelowi Tagoe, który jest moim przyjacielem. Chcę zobaczyć dobrą walkę – nie jestem hejterem, a biznes to biznes. Chcesz zaangażować się w mój biznes? Wniosę w to również swój wkład. Jeśli chcesz, żeby do tego doszło to wyjdź i pokaż wartość, a wtedy to zrobimy. Idź pokonaj byłego mistrza, pokonaj kogoś z wielkim nazwiskiem. To, że masz masowe zainteresowanie w mediach społecznościowych, czyli obserwujące cię małe dzieci nie oznacza, że nagle przeskoczysz kolejkę. Są większa nazwiska niż ty. Faceci, którzy zasługują na taką walkę. Tacy, którzy są aktywni i pokonują mistrzów. – dodał Kambosos.

Autor: Michal Adamczyk