Australijska gwiazda boksu, Tim Tszyu (19-0-0) szybko znokautował tydzień temu na gali w Newcastle (Południowa Walia, Australia) Steve’a Sparka (12-2-0), po czym zapowiedział, że jego następna walka prawdopodobnie odbędzie się już w Stanach Zjednoczonych. 26-latek na australijskim ringu nie ma na ten moment uczciwej konkurencji i naturalnym celem jest Ameryka, choć Tszyu mówił jakiś czas temu, że chciałby wielkich walk w rodzinnej Australii. Jest szansa na to, aby zrobić w tym kierunku pierwszy krok, bowiem zainteresowanie taką konfrontacją wykazuje były mistrz świata kategorii super półśredniej (super welterweight), Liam Smith (29-3-1).
– Mój zespół rozmawia o tym teraz i zostawiam to im i komukolwiek innemu, bo jeśli jest umowa do zawarcia, to jestem pewien, że zostanie zawarta. Z mojego punktu widzenia podejrzewam, że nie nie padną żadne pytania czy będę z nim walczyć, i czy przyjadę do Australii, żeby to zrobić. Będę z nim walczył nawet jutro. Nawet jutro, jeśli umowa będzie się zgadzać. – mówi dla Boxing Social, Liam Smith.
Tszyu walczył dotychczas z uznanymi na światowych ringach zawodnikami, takimi jak na przykład jego rodak, były mistrz świata WBO dywizji półśredniej (welterweight), Jeff Horn (20-3-1) czy był pretendent do tytułu dywizji super półśredniej i średniej (middleweight), Dennis Hogan (28-4-1). Nie ma jednak wątpliwości co do tego, że Smith byłby niewątpliwie najtrudniejszym dotychczasowym przeciwnikiem dla Tszyu.
– Czy pojechałbym do Australii na tę walkę? Oczywiście! Byłbym w Rosji, Meksyku, Stanach Zjednoczonych. Walczcie ze mną, bo to się dla mnie liczy. Tak samo jest z Timem Tszyu. Tim Tszyu nie jest nikim innym. Nie boję się go, nikogo się nie boję, więc mogę tam lecieć nocnym lotem. Zwycięstwo nad Dennisem Hoganem było prawdopodobnie jego największym zwycięstwem i wszystko wskazuje na to, że Hogan może przejść już na emeryturę. Ta walka odpowiedziałaby na wiele pytań dotyczących Tszyu. Jeśli mnie nie pokona, to znaczy, że nie jest gotowy. – powiedział Liam Smith.