Po tym jak w niedzielę czołowy pięściarz wagi lekkiej (lightweight), Ryan Garcia (21-0-0) wstawił na swoje instagramowe konto plakat z wizerunkiem swoim oraz Manny’ego Pacquiao (62-7-2) z sugestią ich potencjalnej walki, w bokserskim świecie zaczęło aż huczeć od różnych domysłów i hipotez odnośnie pojedynku dwóch zawodników z dwóch różnych pięściarskich epok. Jak informuje Steve Kim, jeśli do walki dojdzie, to odbędzie się ona na zasadzie widowiska pokazowego – nie zawodowej walki liczonej do recordów pięściarzy.
Dla prawdziwych kibiców boksu, taka informacja z pewnością nie jest zachwycająca. Każdy wolałby bowiem zobaczyć obu pięściarzy w bezpośredniej konfrontacji, z której jeden wyjdzie wygrany, a drugi przegrany. Dla Garcii, pokazowa walka z Filipińczykiem, przyniosła by bez żadnych wątpliwości spory zastrzyk finansowy, oraz nie musiałby ryzykować utraty pierwszej porażki na zawodowych ringach, co jest niesamowicie istotne na tym etapie kariery, w którym obecnie znajduje się Garcia. Jeśli jednak mieli by oni spotkać się ze sobą w prawdziwej rywalizacji, młody Amerykanin mógłby mieć bez dwóch zdań bardzo dużo do stracenia, tym bardziej, jeśli to on miałby przenieść się dwie kategorie wagowe wyżej do dywizji półśredniej (welterweight), w której rywalizuje popularny “Pacman”.
Na ten moment nie wiadomo gdzie miałaby odbyć się walka, na jakich zasadach (ilość rund itp), kiedy by do niej doszło, oraz ile wyniosłaby cena Pay-Per-View. Na więcej informacji będziemy musieli jeszcze poczekać, choć chyba niemalże każdy prawdziwy kibic boksu wolałby, aby zarówno Pacquiao jak i Garcia, którzy są aktywnymi pięściarzami, rywalizowali w poważnych walkach na najwyższym poziomie w swoich kategoriach wagowych, a nie profanowali pięknej dyscypliny sportu, jaką jest boks.