W minioną sobotę na gali w Londynie, Martin Bakole (16-1-0) powrócił między liny po ponad rocznej przerwie, wygrywając po wyrównanej walce, jednogłośną decyzją sędziów z Sergey’em Kuzminem (15-2-0). Pięściarz z Demokratycznej Republiki Konga, swoją jedyną porażkę na zawodowych ringach zaliczył pod koniec 2018 roku, w walce z Michaelem Hunterem (18-1-1) i zapowiada, że chciałby rewanżu z byłym pretendentem do tytułu mistrza świata kategorii junior ciężkiej (cruiserweight).

  • Chcę każdego, każdemu jestem gotów stawić czoła. Nie jestem w tym biznesie po to, żeby się bawić. Jestem w tym biznesie po to, aby wygrywać i teraz mam ten pas (WBC Interim, przyp. red.). Powiedziałem Michaelowi Hunterowi, żeby oglądał tę walkę. Moja następna będzie właśnie z nim! Michael Hunter, spójrz mi w oczy, zróbmy to jeszcze raz! Tym razem go pokonam, wierzcie mi. Popełniłem wtedy błąd, ale teraz je już wyeliminowałem. Naprawiłem to wszystko i on sam to widzi. – mówi Bakole.

Mimo tego, że Bakole twierdzi, iż wyeliminował swoje błędy, swojej sobotniej walki z Kuzminem nie zalicza do swoich najlepszych występów. 27-latek twierdzi, że nie był w stu procentach sprawny przed walką z Rosjaninem, ale mimo to udało mu się wygrać na punkty, na dystansie dziesięciu rund, zdobywając tym samym wakujący tytuł WBC Interim, wagi ciężkiej (heavyweight).

  • Chciałbym podziękować Bogu za to zwycięstwo. Szczerze mówiąc, nie jestem z siebie zadowolony. Nie walczyłem tak, jak powinienem. Spędziłem trzy tygodnie na sali treningowej. Trzymaliśmy to w tajemnicy, ale nie byłem sprawny w stu procentach. Zdobyłem jednak ten pas WBC Interim. To była ciężka walka, Jeśli spojrzymy na drugą rundę, to byłem blisko znokautowania go. Wytrzymał, bo jest duży. Musiałem zdobyć ten pas dla mojego dziecka. Jestem w pierwszej dziesiątce, jestem teraz gotów na każdego. Zobaczę się z rodziną, a później szybko wrócę na salę, aby przygotować się na najbliższy rok. – powiedział Bakole.

źródło: Matchroom Boxing