W minioną sobotę, na gali w Australii, Michael Zerafa (28-4-0) totalnie zdominował Anthony’ego Mundine (48-11-0), nokautując go już w pierwszej rundzie ich pojedynku. Niezwykle doświadczony Mundine raz był liczony, ale po drugim powaleniu nie był w stanie kontynuować już walki, wobec czego Zerafa dopisał do swojego recordu siedemnaste zwycięstwo przed czasem. Po walce, pięściarz zwrócił się do niepokonanego rodaka, Tima Tszyu (17-0-0), wyzywając go na pojedynek.

Przestań spier***ać. Czas na walkę! To najelpszy walka. Obaj jesteśmy numerami jeden w swoich dywizjach. – zwrócił się w kierunku Tszyu, Zerafa po czym dodał: Tszyu miał plan czterech kolejnych walk, w których miałem być. Walczył już z trzema, a teraz ucieka przestraszony. Mówi, że nikt nie chce z nim walczyć, a wybiera emerytów. Jestem tutaj, zawsze tutaj byłem. Przestań uciekać, oddajmy to australijskiemu boksowi. Przywróćmy boks na mapę. – powiedział Zerafa.

28-letni Australijczyk zarzuca swojego młodszemu koledze po fachu walki z emerytami, choć on sam w ostatnią sobotę podejmował 45-letniego Mundine. Dla Zerafy, był to powrót między liny po piętnastu miesiącach przerwy, kiedy to przegrał z byłym mistrzem świata, Jeffem Hornem (20-3-1) decyzją sędziów, będąc na deskach w dziewiątej odsłonie pojedynku. Tim Tszyu to niewątpliwie wschodząca gwiazda australijskiego boksu. Syn byłego mistrza świata, Kostyi Tszyu, rozwija się z każdą kolejną walką i wykazuje w ostatnim czasie dużo większą aktywność, niż Zerafa.

Tszyu w sierpniu ubiegłego roku po totalnej dominacji, znokautował wspomnianego wcześniej Horna, rzucając go kilkukrotnie na deski. Jeśli obaj pięściarze mieliby ze sobą walczyć, któryś z nich musiałby się zdecydować na zmianę dywizji. Zerafa startuje w wadze średniej (middleweight), zaś Tszyu kategorię niżej – w super półśredniej (super welterweight). Już za blisko dwa tygodnie, (31 marca), drugi z nich stoczy pojedynek z Dennisem Hoganem (28-3-1) – byłym pretendentem do tytułu mistrza świata dywizji średniej. Tszyu póki co nie stoczył jeszcze żadnej zawodowej walki poza granicami Australii, jednakże wydaje się, że jego przyjazd do Stanów Zjednoczonych jest kwestią czasu.

źródło wypowiedzi: boxingscene