W lipcu w Newcastle (Australia) miało dojść do walki dwóch obecnie najlepszych australijskich pięściarzy kategorii super półśredniej (super welterweight), Timem Tszyu (18-0-0), a Michaelem Zerafą (28-4-0-). Pojedynek nie dojdzie jednak do skutku, bowiem drugi z wyżej wymienionych doznał kontuzji. Zerafie doskwiera ból w okolicy żeber, który uniemożliwia mu treningi i prawidłowe funkcjonowanie.

Powiem tak: mówiąc wprost, jeśli Michael nie czuję się dobrze – nie ma walki, proste. W tej chwili walka jest ostatnią rzeczą, o której myślę. Nie będziemy przechodzić przez obóz, jeśli Michael nie czuje się dobrze. Walka nie dojdzie do skutku. Ból zaczął się w okolicach żeber i w pewnym momencie zaczął być coraz bardziej intensywny i narastał. Dla mnie najważniejsze jest zdrowie Mike’a. Nie będę go narażał na jakieś niedopracowania. – powiedział dla WA Today, trener i menedżer Zerafy, Sam Labruna.

Obaj pięściarze nie darzą się sympatią i obaj chcieli tego pojedynku w celu wyjaśnienia sobie kilku spraw poza ringiem. Wiele wskazuje na to, że te plany będą musieli odłożyć na przyszłość. Tszyu będzie musiał zatem poszukać sobie zastępstwa, lub zaplanować swoją walkę na kolejny termin, 26-letni syn Kostyi Tszyu w swojej ostatniej walce znokautował bezradnego Dennisa Hogana (28-4-1) w piątej rundzie, dopisując do swojego recordu osiemnaste zwycięstwo i czternaste przed czasem. Zerafa natomiast ostatnim razem zameldował się między linami w pierwszej połowie marca, nokautując już w pierwszej rundzie kompletnie anonimowego, 45-letniego Anthony’ego Mundine’a (48-11-0).