Po tym jak Mikey’emu Garcii (40-1-0) nie udało się otrzymać walki z Manny’m Pacquiao (62-7-2), o której tak wiele wspominał i nalegał, Amerykanin gotów jest stoczyć swoją kolejną walkę w limicie kategorii superpiórkowej (super featherweight) z niekwestionowanym mistrzem tej dywizji, Joshem Taylorem (18-0-0).
Doświadczonego Amerykanina interesują jedynie pojedynki z największymi nazwiskami w świecie boksu, choć będzie on musiał spojrzeć na swoją listę raz jeszcze, gdyż walka z Taylorem wydaje się niemożliwa do zrealizowania. Szkot walczy bowiem dla grupy promotorskiej Top Rank, z którą kilka lat temu Garcia rozstał się w bardzo złych stosunkach po licznych procesach sądowych.
– Walka z Taylorem byłaby świetnym pojedynkiem. Muszę tylko przypomnieć, że on walczy dla Top Rank. Bardzo chciałbym z nim walczyć. Dał świetną walkę z Ramirezem. Zaczął nabierać rozpędu, aż w końcu go powalił, przejmując następnie kontrolę w połowie walki. – powiedział w rozmowie z FightHype Garcia, po czym dodał: Każdy chce walczyć w dobrych walkach, ale muszę też przypomnieć, że jest w tym także biznesowa strona, w której promotor patrzy najpierw na biznesową stronę, interes zawodnika idzie na dalszy plan. Menadżerowie robią to samo. Musisz przejść przez kilka istotnych kwestii, aby ustalić czy walka jest możliwa do zrobienia, czy też nie.