Były mistrz świata czterech kategorii wagowych, Mikey Garcia (40-2-0) sensacyjnie przegrał w ubiegłą sobotę z Sandorem Martinem (39-2-0) na gali w Fresno (California, Stany Zjednoczone), czym znacznie skomplikował sobie swoją sytuacją w kategorii półśredniej (welterweight). Doświadczony pięściarz nie załamuje jednak rąk i liczy na to, że wróci on jeszcze na właściwe tory. 

To nie koniec świata i nie koniec mojej kariery. Ludzie mogą pomyśleć, że taka przegrana to coś wielkiego przez co można popaść w depresję. Mnie to nie dotyczy. Idę z powrotem, ta przegrana to nic takiego. To część boksu i to się zdarza. Ludzie przegrywają w innych dziedzinach życia. Nie możesz pozwolić, aby porażka na ciebie wpłynęła. Zrozum to, zostaw i idź do przodu. Po co rozpamiętywać przeszłość? Wpadasz w depresję i całe to gówno. Trzeba iść do przodu i tak to widzę. To część sportu i nic wielkiego. To nie pierwszy raz kiedy przegrałem. Przegrałem dwanaście razy jako amator. Kogo to obchodzi?  Czy ktoś o tym mówi? Trzeba iść dalej. – powiedział Garcia dla ESNews. 

Amerykański pięściarz przed walką z Martinem zapowiadał wielkie pojedynki na szczycie wagi półśredniej, choć w zaistniałej sytuacji będzie on musial odbudować swoją pozycję. Po sobotniej walce od razu pojawił się temat rewanżu pomiędzy Garcią, a Martinem, jednakże czy do niego dojdzie? Mimo szczerych chęci Amerykanina, Martin może mieć zupełnie inne plany, gdyż po tak głośnym zwycięstwie, Hiszpan może liczyć na bardzo dobre pojedynki, w których zarobi nie mniej pieniędzy, niż w rewanżowej walce z Garcią.