Potwierdziły się wcześniejsze doniesienia, odnośnie walki Demetriusa Andrade’a (29-0-0) z Liamem Williamsem (23-2-1). Obaj pięściarze zmierzą się ze sobą 17 kwietnia na gali w Hollywood na Florydzie. Dla powracającego po blisko piętnastomiesięcznej przerwie Andrade’a, walka z Williamsem będzie jego czwartą bezpośrednią obroną mistrzowskiego pasa federacji WBO, kategorii średniej (middleweight).

To naprawdę dobra walka. W Ameryce ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jakiego kalibru to pojedynek. Liam jest sporym krokiem do przodu w stosunku do byłego przeciwnika Demetriusa i myślę, że to walka, której on potrzebuje. – mówi Eddie Hearn.

Fakt, że ostatni rywal Andrade’a, którym był Luke Keeler (17-3-1) nie był dość wymagający dla pięściarza z Providence, nie oznacza, że jego walka z Williamsem będzie pojedynkiem, który napsuje mu dużo krwi. Andrade walczył już z takimi pięściarzami jak Jack Culcay (29-4-0), czy Maciej Sulęcki (29-2-0), wypadając na ich tle wręcz doskonale. Williams jest zawodnikiem niezwykle solidnym i wytrzymałym, jednakże nie wydaje się, aby mógł zastopować Andrade’a w swoim debiucie na amerykańskiej ziemi. Eddie Hearn twierdzi jednak, że walka może być bardzo wyrównana, a Andrade będzie musiał wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, aby pokonać głodnego sukcesów Brytyjczyka.

Lubię Liama. On wyjdzie do ringu z prawdziwą pewnością siebie i zuchwałością. Jest twardym facetem, nie cofnie się przed Demetriusem, który będzie musiał zrobić wszystko co w jego mocy, aby udowodnić, że jest numerem jeden w kategorii średniej na świecie. – powiedział Hearn.

źródło wypowiedzi: boxingscene