Oleksandr Usyk (19-0-0) w sobotni wieczór zapisał się po raz kolejny na kartach historii. Ukrainiec zdecydowanie wygrał jednogłośną decyzją sędziów z Anthony’m Joshua (24-2-0), dzięki czemu znalazł się w posiadaniu tytułu mistrza świata federacji WBO, WBA oraz IBF. Zaraz po walce, 34-letni pięściarz oznajmił, że walka przebiegała dokładnie tak jakby sobie on tego życzył.
– Walka przebiegała dokładnie tak jak tego oczekiwałem. Były momenty kiedy Anthony mocniej mnie atakował, ale nie było to nic specjalnego. Nie widziałem przeciwwskazań, aby go znokautować, ale mój trener i mój zespół przekazali mi, aby tego nie robić. Zraniłem go na początku i chciałem go znokautować, ale mój trener powiedział mi, żebym przestał i dalej robił swoją robotę. Dziękuję za to zwycięstwo mojemu królowi, Jezusowi Chrystusowi, bo to wszystko pochodzi od niego. – mówił zaraz po walce Oleksandr Usyk.
Pięściarz z Ukrainy nie był faworytem w pojedynku z Anthony’m Joshua. Ukrainiec przyzwyczaił kibiców do tego, że przyjeżdża na obcy teren i pokonuje lokalnego przeciwnika, niezależnie od tego, jakiego kalibru jest to zawodnik. Nie ma jednak wątpliwości co do tego, że w sobotni wieczór, Oleksandr Usyk stanął przed największym wyzwaniem w swojej zawodowej karierze i wywiązał się ze swojego zadania, pewnie pokonując faworyzowanego Joshuę. Pewnym jest, że rewanż pomiędzy dwoma zawodnikami wkrótce się wydarzy, choć Usyk póki co o tym nie myśli.
– Pracowałem bardzo ciężko od stycznia, aby przygotować się do tej walki. To ponad pół roku. Nie widziałem mojej rodziny przez długi okres czasu. Tęsknię za dziećmi, za tym jak się bawią. Chcę teraz jechać do domu, do rodziny. Chcę spędzić z nimi czas i nie myślę teraz w ogóle o rewanżu. – powiedział Ukrainiec, dodając, że cały czas może być dużo lepszy.