Mimo swoich czterdziestu dwóch lat na karku, Manny Pacquiao (62-7-2) wciąż liczy na to, że może zarobić wielkie pieniądze. Filipińczyk może jeszcze w tym roku walczyć z Terence’m Crawfordem (37-0-0), ale ma swoje rządania finansowe.
- Powiedzieliśmy Bobowi Arumowi, że mogę walczyć, jeśli dostanę 40 milionów dolarów, a 10 dla Crawforda. – powiedział Pacquiao dla Daily Tribune na Filipinach.
Poszukiwania rywala dla Crawforda wciąż trwają i jest kilka nazwisk, z którymi niepokonany Amerykanin mógłby się zmierzyć w ramach obrony mistrzostwa świata WBO, kategorii półśredniej (welterweight). Promujący pięściarza z Nebraski, Bob Arum potwierdził, że spotkał się z ojcem Shawna Portera (31-3-1), Kenny’m w celu uzgodnienia warunków na jego pojedynek z Crawfordem. Arum nie ukrywa, że Porter jest jedną z kilku opcji, bo póki co nadal nie wiadomo, jak wyklaruje się sytuacja z Errolem Spence’m Jr (27-0-0), który chciałby zmierzyć się z Crawfordem w walce unifikacyjnej. Prawdopodobnie jednak do takiej walki w najbliższym czasie nie dojdzie.
- Jestem wielkim fanem Shawna Portera. To cudowny dzieciak i wielki wojownik. Nikt, kto walczy z Porterem w kategorii półśredniej, nie miał i nie będzie miał latwej walki. Bardziej jednak jestem za Manny’m, bo ta walka przyniesie więcej pieniędzy. – mówi dla Fight Hype, Bob Arum.
Crawford ma podpisany kontrakt z Top Rank do końca 2021 roku i bardzo prawdopodobnym jest, że przeniesie się on do Premier Boxing Champions. To właśnie dla Ala Haymona z PBC boksuje Spence Jr, wobec czego ich walka byłaby wtedy bardziej prawdopodobna. Dla Aruma głównym celem jest jednak w tym momencie doprowadzenie do walki Pacquiao vs Crawford. Filipińczyk cieszy się ogromną popularnościa na całym świecie, a co za tym idzie generuje bardzo duże dochody, chociażby z systemu Pay-Per-View. Ciężko wyobrazić sobie jednak, aby do takiej konfrontacji miało dojść w Stanach Zjednoczonych, bowiem takich pieniędzy po prostu nikt nie wyłoży. Crawford mimo swoich wielkich osiągnięć, jest w Ameryce pięściarzem anonimowym. W tym momencie ciężko wyobrazić sobie, aby zyski z wykupionych dostępów PPV na taką galę przekroczyły milion dolarów, ale Arum czeka do wiosny, bo liczy na to, że kibice będą mogli wrócić już na trybuny, aby dopingować swoich faworytów.
- Rozmawiałem z gubernatorem stanu Nevada, i powiedział mi, że w maju powinniśmy się zacząć otwierać. Z pewnością do czerwca uda nam się zorganizować coś na stadionie Allegiant, lub T-Mobile czy MGM Grand przy frekwencji 60-70 procent. – powiedział Arum.