W minioną sobotę na gali w Manchesterze (Anglia), były mistrz świata wagi super lekkiej (super lightweight), Regis Prograis (29-3-0) po raz trzeci w zawodowej karierze musiał przełknąć gorycz porażki, i co więcej, była to pierwsza porażka w walce, w której nie znalazł się mistrzowski pas. Amerykanin przegrał bowiem jednogłośnie na punkty z Jackiem Catterralem (30-1-0), gdzie dwukrotnie był liczony. 35-latek z New Orleans w stanie Louisiana, insynuował zakończenie sportowej kariery, jednakże teraz rozważa awans do kategorii półśredniej (welterweight), aby tam powalczyć o kolejny mistrzowski tytuł.
– Nie zamierzam kończyć kariery. Znów będę mistrzem. Może czas pójść dywizję wyżej. Mam dość bycia tak chudym. – przekazał Prograis za pośrednictwem X.
Utytułowany pięściarz nie spodziewał się, że Catterall postawi mu tak duży opór i z szacunkiem wypowiada się na temat swojego sobotniego rywala, dodając, iż posiada on bardzo wysokie umiejętności. W rozmowie z FightTub. Prograis porównał Catterrala do swojego poprzedniego rywala, Devina Haney’a (31-0-0), z którym przegrał wcześniej na punkty, tracąc tytuł mistrza świata organizacji WBC.
– To niewygodny pięściarz i jest zdecydowanie lepszy niż myślałem. Myślę, że Devin ma jednak więcej narzędzi. Ale powiedziałbym o tym tyle: byłem lepszym pięściarzem w sobotę wieczorem niż wtedy z Haney’em. W walce z Haney’em zdecydowanie nie byłem sobą. To nie byłem ja. Tutaj, w tej walce byłem bardziej skupiony, byłem bardziej obecny. Żyłem chwilą. Nawet idąc na ring, dobrze się bawiłem. Nadal mogę odtworzyć wszystko w myślach. W walce z Devinem, naprawdę mnie tam nie było. Nie mogę powiedzieć, który z nich jest lepszy. Obaj są dobrymi pięściarzami, ale mogę powiedzieć, że myślę, że Devin ma więcej narzędzi w swoim arsenale. – powiedział Prograis.
Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org