W poniedziałek popołudnie na światło dzienne wyszła informacja związana z kontuzją DIlliana Whyte’a (29-2-0), przez którą nie dojdzie do jego walki z Otto Wallinem (22-1-0). Obaj pięściarze mieli planowo skonfrontować się ze sobą 30 października na gali w Londynie (Anglia), a w stawce miał znaleźć się tymczasowy tytuł WBC, kategorii ciężkiej (heavyweight) należący do Whyte’a. Jamajczyk z angielskim paszportem nabawił się kontuzji barku podczas treningu.

Jestem załamany, ponieważ miałem wspaniały obóz, byłem w świetnej formie i miałem świetne sparingi. Nie mogłem doczekać się kiedy znokautuję Wallina i zrobiłbym to w pierwszej połowie walki. Jestem załamany faktem, że nie będę mógł walczyć 30 października, ale chcę podziękować wszystkim za ich wsparcie. – przekazał Dillian Whyte.

Nasuwa się pytanie, co to oznacza? Federacja WBC wstępnie wyznaczyła Whyte’a na obowiązkowego rywala dla obecnego mistrza, Tysona Fury’ego (30-0-1), jednakże jeszcze wcześniej 32-latka czekała walka z Wallinem. Czy w zaistniałej sytuacji Whyte dostanie w swojej kolejnej walce szansę walki o tytuł mistrza świata bez “przejściowego” rywala. Samemu zawodnikowi, jak i jego promotorowi, Eddie’emu Hearnowi zdecydowanie na tym najbardziej by zależało. Podczas gdy główny “koń pociągowy” Hearna, Anthony Joshua (24-2-0) i tak czeka na termin rewanżowej walki z Oleksandrem Usykiem (19-0-0) o trzy tytuły mistrza świata (WBO, WBA oraz IBF), które należą do Usyka, w tym czasie bez żadnych kolizji angielski promotor mógłby “wcisnąć” swojego kolejnego zawodnika, czyli Whyte’a do walki o ostatni, czwarty z tytułów.

Angielski pięściarz jest blisko walki o tytuł, co wcale też nie oznacza, że jego walka z Fury’m o światowy czempionat jest kwestią czasu. Na to miejsce zęby ostrzy sobie wielu zawodników, a jednym z nich jest właśnie Otto Wallin, który w przeszłości walczył już z Fury’m i jako kompletnie nieznany zawodnik, był blisko sprawienia ogromnej sensacji w postaci zwycięstwa nad “Gypsy Kingiem”. Od tego czasu Szwed zaliczył cenne zwycięstwa z Travisem Kauffmanem (32-4-0) i Dominicem Breazeale’m (20-3-0), dzięki czemu na tyle wyrobił sobie nazwisko, aby dostać szansę walki z Whyte’m i w razie zwycięstwa być blisko walki o tytuł. Promotor zawodnika i były pięściarz, Dmitry Salita uważa, że federacja WBC podjęłaby słuszną decyzję, od razu pozwalając Whyte’owi walczyć o pełnoprawny tytuł mistrza świata bez wcześniejszej walki.

Walka Whyte’a z Otto powinna zostać przeniesiona na inny termin. Od WBC zależy czy postąpią słusznie i nakażą Whyte’owi walkę z Otto w późniejszym terminie. Nie ma powodu, aby tak się nie stało. Whyte nie powinien być nagradzany po wycofaniu się z walki przez kontuzję, jakkolowiek miałoby po tym dojść do jego następnej walki z Tysonem Fury’m. – powiedział Dmitry Salita.

Federacja WBC nie wydała póki co komunikatu w tej sprawie, więc nie wiadomo czy walka pomiędzy Whyte’m, a Wallinem pójdzie w zapomnienie, czy może odbędzie się w późniejszym terminie. Pewnym jest natomiast, że zaplanowana na 30 października gala w Londynie, mimo nieobecności Whyte’a i Wallina odbędzie się, a w walce wieczoru zobaczymy pojedynek pomiędzy Chantelle Cameron (14-0-0), a Mary McGee (27-3-0). Panie zmierzą się o tytuły WBC oraz IBF kategorii super lekkiej (super lightweight). Podczas wydarzenia, które pokaże DAZN, między linami zobaczymy także Polaka, Marka Matyję (20-2-2), który zmierzy się w zakontraktowanym na dziesięć rund pojedynku z byłym pretendentem do tytułu mistrza świata kategorii półciężkiej (light heavyweight), Craigem Richardsem (16-2-1).

źródło wypowiedzi: boxingscene, dazn