W środę ruszyły negocjacje w sprawie kolejnej walki mistrza świata federacji IBF, kategorii średniej (middleweight), Gennadiy’a Golovkina (41-1-1), który miałby zmierzyć się w swojej następnej walce z Jaime Munguią (36-0-0). Obaj pięściarze mieli spotkać się ze sobą już w 2018 roku, jednakże do walki wówczas nie doszło. Promujący 24-letniego Meksykanina, Fernando Beltran, powiedział dla ESPN, że tym razem bardzo chciałby, aby jego pięściarz mógł w swojej najbliższej walce zmierzyć się z Golovkinem o tytuł mistrza świata.
- Dobrze to wszystko nam idzie, jest duża szansa na taką walkę, rozmawiamy. – powiedział krótko Beltran.
Do walki Golovkina z Munguią miałoby dojść w maju, choć taki obrót sprawy nie jest z pewnością satysfakcjonujący dla Eddie’go Hearna, który powiedział wczoraj na łamach AK & Barak Show, że chciałby, aby w następnej walce Golovkin zmierzył się z mistrzem świata federacji WBO, kategorii średniej, Demetriusem Andrade (29-0-0) – informowaliśmy o tym kilkadziesiąt godzin temu. Walka Golovkina z Andrade ma sens, bowiem obaj są mistrzami świata w tej samej kategorii wagowej, a dodatkowym benefitem jest fakt, że obaj walczą dla DAZN, wobec czego taki pojedynek stosunkowo łatwiej byłoby zorganizować. W tym czasie Canelo mógłby szybko wywiązać się z obowiązkowej walki o tytuł WBC z Avni’m Yildirimem (21-2-0), którą planuje na luty w rodzinnym Meksyku. Nie ma wątpliwości, że Meksykanin raczej bez problemu upora się z tureckim pięściarzem i byłby gotowy na kolejną walkę w maju, jak z resztą wcześniej zapowiadał. Jeśli jednak Canelo faktycznie chce wywiązać się ze swoich deklaracji, w których mówi o zdobyciu wszystkim tytułów w wadzie super średniej (super middleweight), nie ma możliwości, aby do jego trzeciej walki z Golovkinem doszło w nadchodzącym roku.