Tymczasowy mistrz WBC kategorii lekkiej (lightweight), Ryan Garcia (21-0-0) chciałby stoczyć w tym roku dwa wielkie pojedynki. Wiele mówi on ostatnio na temat swojej walki z wciąż aktywną legendą światowego boksu, Manny’m Pacquiao (62-7-2), choć na ten moment nic w tej sprawie nie wiadomo. 

  • Moim celem na 2021 roku jest walka z Manny’m Pacquiao i Gervontą Davisem. Nie chcę niczego ujawniać. Nawet teraz próbuję to ustawić. Powiem to ludziom, którzy są źli jeśli chodzi o ten pojedynek, do ludzi, którzy mają do tego negatywne podejście. Zapomnijcie o pieniądzach i wszystkim innym. Pieniądze nie mają nade mną kontroli. To szansa na rozgłos, o którym zawsze marzyłem. Mam zamiar walczyć z Manny’m Pacquiao. – mówi Garcia. 

Nie wiadomo na jakich zasadach miałoby w ogóle dojść do walki Garcii z Pacquiao. Kilka dni temu mówiono, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, byłaby walka pokazowa, choć ze słów 22-letniego Amerykanina wynika, że chciałby on zmierzyć się z Filipińczykiem na normalnych, sportowych zasadach. Popularny “Pacman” startuje w kategorii półśredniej (welterweight), zaś Garcia w lekkiej. Gdyby do takiego pojedynku miało faktycznie dojść, najrozsądniejszym posunięciem byłoby, aby obaj pięściarze spotkali się ze sobą pośrodku, czyli w limicie kategorii super lekkiej (super lightweight). Większość fanów jest jednak przeciwna takiemu zestawieniu, czego Garcia nie potrafi zrozumieć. 

  • Wszystko co możesz zrobić to tego nienawidzić. Jedni tego nienawidzą, inni starają się to przyjąć. Obiecuję wam – obojętnie po której jesteście stronie, będziecie chcieli to obejrzeć, bo ta walka ma wszystko co potrzeba. Pomyślcie, powodem tego, że nie chcecie tego oglądać jest fakt, że nigdy wcześniej tego nie widzieliście. Gdyby takie coś zdarzało się często, wtedy nie mielibyście wątpliwości. Ja jestem pięściarzem nowego pokolenia, on starszego i obaj się ze sobą zderzamy. – powiedział Ryan Garcia. 

Ze słów młodego pięściarza łatwo więc wywnioskować, że zamiast na wynikach czysto sportowych, bardziej zależy mu na popularności. Garcia, pokonując drugiego lutego na gali w Teksasie, Luke’a Campbella (20-4-0), zapewnił sobie walkę o pełnoprawny tytuł mistrza świata WBC, w którego posiadaniu znajduje się Devin Haney (25-0-0). Prezydent WBC, Mauricio Sulaiman poinformował w pierwszej połowie stycznia, że Garcia zostanie wyznaczony przez federację jako obowiązkowy pretendent do tytułu, choć młody pięściarz nie zamierza skorzystać z życiowej szansy i wybiera pojedynki, które będą generować milionowe dochody. Walka z Haney’em takich mu nie przyniesie. 

Gdyby Garcia zdecydował się przyjąć ofertę walki o mistrzowski pas WBC i gdyby ją wygrał, mógłby się wtedy zmierzyć z posiadaczem trzech pozostałych mistrzowskich pasów (WBO, WBA, IBF a także WBC Franchise), Teofimo Lopezem (16-0-0), gdzie niewątpliwie zarobiłby bardzo duże pieniądze. Co więcej, Garcia mówił w kilku wywiadach oraz zachęcał w mediach społecznościowych Haney’a, aby to ten szedł walczyć teraz z Teofimo Lopezem, mimo, że to on powininen teraz to zrobić. Promotor Lopeza, Bob Arum wykluczył, aby do takiego pojedynku miało dojść w najbliższej przyszłości, a wszystko ze względu na zbyt niską popularność Devina Haney’a w bokserskim świecie. Lopez w swojej najbliższej walce zmierzy się prawdopodobnie z George’m Kambososem (19-0-0-) w ramach obowiązkowej obrony tytułu IBF. 

wypowiedzi: ESPN, FightHype