W temacie Tysona Fury’ego (30-0-1), Anthony’ego Joshua (24-1-0) i Deontay’a Wildera (42-1-1) od ponad roku dzieje się więcej poza ringiem, niż na nim. Walkę pomiędzy dwoma pierwszymi potwierdził w niedzielne popołudnie Eddie Hearn, lecz w poniedziałek na światło dzienne wyszła także inna informacja….

Do bardzo długo wyczekiwanego pojedynku o wszystkie tytuły mistrza świata wagi ciężkiej (heavyweight), pomiędzy Fury’m, a Joshuą według Eddiego Hearna ma dojść 14 sierpnia w Arabii Saudyjskiej, choć oficjalnie ani grupa Matchroom Boxing, ani platforma streamingowa DAZN takich informacji póki co nie podała do wiadomości. Gdy wydawało się, że wszystko jest zapięte na ostatni guzik, dochodzą komplikacje – komplikacje, których należało się spodziewać. Po pierwszym pojedynku Fury’ego z Wilderem, który zakończył się kontrowersyjnym remisem, w grudniu 2018 roku, oba zespoły podpisały kontrakt na dwie kolejne walki. Fury nie dał szans Amerykaninowi, odbierając mu tytuł, który ten posiadał nieprzerwalnie od 2015 roku. W lipcu miała odbyć się ich trzecia, decydująca walka, ale pandemia covid-19 oraz uraz Wildera uniemożliwiły zorganizowanie walki kończącej trylogię. Współpromujący Fury’ego, Bob Arum podał do publicznej wiadomości w październiku ubiegłego roku, że kontrakt na trzecią walkę pomiędzy dwoma pięściarzami wygasł, więc każdy może iść w swoją stronę. Informację potwierdził prawnik Fury’ego, zapewniając, że umowa w świetle prawa jest już nieważna.

Do sprawy zupełnie inaczej odniósł się Wilder, który twierdzi że kontrakt cały czas jest ważny, choć o sprawie nikt nic dotychczas nie mówił. Od kilku miesięcy mówi się tylko o tym, że Fury zmierzy się w swojej kolejnej walce o mistrzostwo świata z Anthony’m Joshua, znajdującym się w posiadaniu mistrzowskich pasów WBO, WBA, IBF (a także IBO) i gdy wydaje się, że nic już nie może przeszkodzić w zorganizowaniu nazywanej w Wielkiej Brytanii “Walki wszechczasów”, w poniedziałek pojawia się informacja, że Tyson Fury otrzymuje obowiązkowe wezwanie do trzeciej walki z Wilderem – informuje The Ring Magazine. Niewątpliwie stanowi to zagrożenie dla organizacji jego walki z Joshuą. Można spodziewać się, że obie strony znajdą porozumienie, a za odpowiednią zapłatą, Wilder wycofa się ze swojego żądania – to niewątpliwie najbardziej możliwy scenariusz, choć oczywiście niekoniecznie musi tak być.

Sędzia, który prowadził postępowanie arbitrażowe orzekł, że pojedynek pomiędzy mistrzem świata WBC, Tysonem Fury’m, a Deontay’em Wilderem musi obowiązkowo odbyć się przed dniem 15 września. Zarówno zespoły Joshuy jak i Fury’ego nie są zadowolone z tego obrotu sprawy, a rzecznik prasowy Matchroom Boxing (grupy zajmującej się interesami Joshuy) znajdujący się w Stanach Zjednoczonych, przekierował już sprawę do swojego biura w Wielkiej Brytanii, które w poniedziałek było zamknięte. Sytuacja wokół walki Fury vs Joshua znów się komplikuje. Eddie Hearn ogłasza pojedynek, choć oficjalnie żadna informacja na temat walki nie ujrzała światła dziennego.