Mistrz świata kategorii lekkiej (lightweight), Teofimo Lopez (16-0-0) jest obecny w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone), gdzie już w najbliższą sobotę odbędzie się prawdziwe bokserskie święto – trzecia walka pomiędzy Tysonem Fury’m (30-0-1), a Deontay’em Wilderem (42-1-1) o mistrzostwo świata WBC, kategorii ciężkiej (heavyweight).
W środę po południu czasu amerykańskiego ogłoszono, że kolejną walkę Lopeza z George’m Kambososem (19-0-0) zorganizuje nie tak jak pierwotnie zakładano grupa promotorska Triller, a Matchroom Boxing. Lopez jest już równy rok poza ringiem, kiedy to pokonał ostatnio Vasiliy’a Lomachenko (15-2-0) jednogłośną decyzją sędziów na gali w Las Vegas. Amerykanin nastęnie nie mógł znaleźć porozumienia ze swoim promotorem, Bobem Arumem z Top Rank, wobec czego ogłoszono przetarg, który wygrał wspomniany wcześniej Triller. Grupa nie wywiązała się jednak ze swojego obowiązku, w efekcie czego odebrano im prawa do organizacji tego pojedynku, a zyskała je grupa Matchroom Boxing, która podczas przetargu w lutym zajęła drugie miejsce, oferując ponad 3.5 miliona dolarów.
– Wszystko dzieje się z jakiegoś powodu, dlatego trzeba mieć w sobie dużo wiary. Ludzie mówią o tym co to jest poświęcenie. Myślą, że poświęcenie się to śmierć. Tak naprawdę poświęcenie się to miłość, a to zaczyna się od ciebie. To też to co dotknęło mnie. Zrobiłem krok w tył i pomyślałem sobie: stary, naprawdę myślę o zabiciu się. Nie raz, nie dwa, może trzy razy. Pomyślałem, że to nie jest ok. Dlaczego chcę się zabić z błogosławieństwem i darem, który otrzymałem? Musiałem cofnąć się o krok, odstawić telefon, bo to jest toksyczne gówno. Negatywni ludzie mogą wywołać negatywne nastawienie. Zadbałem o swoje ciało i podziękowałem Panu za Jego łaskę i miłosierdzie. – powiedział Teofimo Lopez w rozmowie z dziennikarzami przed sobotnią galą.