Tim Tszyu (21-0-0) będący jednym z czołowych pięściarzy świata startujących w kategorii super półśredniej (super welterweight) zaliczył w minioną sobotę udany debiut na amerykańskim ringu. 27-latek z Australii pokonał w walce wieczoru byłego pretendenta do tytułu mistrza świata, Terrella Gaushę (22-3-1) na gali w Minneapolis w stanie Minnesota i odnotował dwudzieste pierwsze zwycięstwo na zawodowych ringach, broniąc również po raz siódmy z rzędu pasa WBO “Global” kategorii do 154 funtów.
Nikt jednak nie spodziewał się, że australijski faworyt sobotniej potyczki zaliczy deski z rąk Gaushy, a taka sytuacja miała miejsce już w pierwszej rundzie. Tszyu mimo to szybko się pozbierał i na przestrzeni dwunastu rund był zdecydowanie lepszym zawodnikiem, niż doświadczony Amerykanin.
– Wszystko działo się tak szybko. Dobrze, że po raz pierwszy zapoznałem się z przeciwnościami i się pozbierałem. Mam szacunek do mojego przeciwnika Terrella Gaushy, bo to piekielnie twardy pięściarz i prawdziwy dżentelmen. To był czysty “flash knockdown” – trafił w doskonałym momencie. Jest w końcu byłym olimpijczykiem i ma coś w swoim CV. To była dla mnie świetna lekcja. Podniosłem się i szedłem naprzód. – mówił zaraz po walce Tszyu.
Australijski pięściarz znajduje się obecnie na pierwszym miejscu federacji WBO dywizji do 154 funtów, której aktualnym mistrzem jest Brian Castano (17-0-2) przygotowujący się do majowej walki o wszystkie cztery tytuły mistrza świata przeciwko czempionowi WBC, WBA oraz IBF, Jermellowi Charlo (34-1-1). Tszyu wierzy, że już niebawem dane mu będzie skonfrontować się ze zwycięzcą pojedynku Charlo vs Castano.
– Na pewno będę obecny na walce Charlo vs Castano i będę bacznie obserwował ich pojedynek. Idę po jednego i drugiego. Ktokolwiek tego chce, idźmy po to. – dodał na zakończenie Tszyu.
Autor: Michal Adamczyk