W zakończonej kilkanaście minut temu gali w Newcastle (Nowa Walia, Australia) obyło się bez niespodzianki: Tim Tszyu (19-0-0) wygrał przez nokaut z Steve’m Sparkiem (12-2-0) w trzeciej rundzie i odnotowuje on piątą z rzędu wygraną przed czasem. 

Spark, który walkę przeciwko Tszyu wziął raptem z tygodniowym wyprzedzeniem, zastępując Michaela Zerafę (28-4-0), radził sobie całkiem dobrze w pierwszej rundzie. W drugiej jednak, Tszyu znacznie przejął inicjatywę, mocno napierając na 24-latka, powodując obrzęk na jego prawym oku. 

Trzecia runda to już występ jednego aktora. Tim Tszyu raz po raz atakował Sparka, głównie ciosami na korpus, aby trafić go lewym hakiem i położyć na deski. Chwilkę później Australijczyk powtórzył ten sam atak, po którym sędzia ringowy Brad Vocale przerwał pojedynek.

Tszyu zapowiadał przed walką, że będzie to prawdopodobnie jego ostatnia walka w rodzinnej Australii. 26-latek pokonał na tamtejszym rynku już każdego i jak sam twierdzi – jest gotowy na walkę o mistrzostwo świata dywizji super półśredniej (super welterweight). Australijczyk będzie najpierw musiał poczekać na wynik walki unifikacyjnej o cztery mistrzowskie pasy pomiędzy Jermellem Charlo (34-1-0), a Brianem Castano (17-0-1). Wychodzi więc na to, że wyjazd Tszyu do Stanów Zjednoczonych jest już tylko kwestią nieodległej przyszłości.