Parę godzin temu, Stephen Fulton (20-0-0) pokonał w walce wieczoru na gali w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone) Brandona Figueroę (22-1-1), dzięki czemu obronił tytuł mistrza świata WBO kategorii super koguciej (super bantamweight), odbierając tym samym pas federacji WBC swojemu rywalowi na dystansie dwunastu rund. Pojedynek był niezwykle wyrównany, choć komisja ze stanu Nevada uznała, że to Fulton zasłużył na zwycięstwo, dzięki czemu nadal on pozostaje niepokonanym pięściarzem z dwoma tytułami kategorii do 122 funtów. Zaraz po walce, Figueroa nie mógł pogodzić się z pierwszą porażką w zawodowej karierze, twierdząc, że został oszukany.

Brandon Figueroa: To było oszustwo roku! Kibice, którzy to oglądali wiedzą kto tak naprawdę wygrał. Zawsze wychodzę po to, żeby walczyć i walczyłem cały czas. Zraniłem go, może nawet pięć, lub sześć razy. Naciskałem równie dwanaście rund, czysto atakowałem i raniłem go. Wydawało mi się, że przegrałem najwyżej cztery rundy.

Stephen Fulton: To było świetne doświadcznie, a sędziowie podjęli taką decyzję, choć możemy się do niej odnieść. Podczas walki cały czas go łapałem, z każdym jego uderzeniem, które zadawał. Robił to niezdarnie. Oddałem wiele czystych ciosów. Rzucał dzikimi uderzeniami, które mogły się podobać fanom, ale uderzał mnie w barki.