Już za niespełna półtora miesiąca, 24 lipca na gali w Las Vegas, dojdzie do trzeciej walki o tytuł mistrza świata WBC kategorii ciężkiej (heavyweight) pomiędzy panującym mistrzem Tysonem Fury’m (30-0-1), a Deontay’em Wilderem (42-1-1), który w lutym ubiegłego roku stracił właśnie ten tytuł, przegrywając z Brytyjczykiem przed czasem w siódmej rundzie. Fury jest przekonany, że tym razem jeszcze szybciej upora się z Wilderem. 

Rozwaliłem go na kawałki. Czuł się tak, jakby został przejechany przez 18-sto kołowiec. Potem całkowicie odleciał z tymi swoimi wszystkimi zarzutami. Nie rozmawiałem z nim od czasu walki, ale miał mnóstwo problemów psychicznych. Byłbym najlepszą osobą, która mogłaby mu pomóc i zrobię to, jeśli on zechce, ale może nie przed 24 lipca. – mówi w swoim stylu Fury dla Daily Mail. 

Przypomnijmy, że dla Wildera, porażka z Fury’m była pierwszą w zawodowej karierze, ponadto przed czasem. Trener “Bronze Bombera”, Mark Breland poddał go w siódmej rundzie z czym Wilder nie mógł się pogodzić, zarzucając swojemu trenerowi “brak lojalności” oraz to, że ten dolał mu do wody czegoś, co osłabiło jego nogi. Obaj panowie rozstali się w bardzo złych stosunkach, a oberwało się także Fury’emu: Wilder stwierdził, że “Gypsy King” włożył coś do swoich rękawic, dzięki czemu jego siła uderzenia była dużo większa, niż naturalnie być powinna. 

Mam nadzieję, że Wilder wniesie do ringu więcej, niż ostatnim razem. To była jednostronna walka, ale ja uwielbiam wyzwania. Nie sądziłem, że weźmie udział w trylogii, ale się pomyliłem. Wychodzi tam za karę, albo po prostu po pieniądze. Wie, że nie może tego wygrać. Skończy się tl szybciej i tym razem nie wytrzyma siedmiu rund. – powiedział Fury. 

Na gali w Las Vegas przed walką wieczoru zobaczymy w końcu powracającego między liny Adama Kownackiego (20-1-0). Najlepszy polski pięściarz królewskiej dywizji zmierzy się w bezpośrednim rewanżu z Robertem Heleniusem (30-3-0), z którym nieoczekiwanie przegrał przed czasem w marcu ubiegłego roku na gali w Nowym Jorku.