18-letni Vito Mielnicki (8-0-0) uważany jest za wielki talent w świecie boksu. Zawodnik o polskich korzeniach stoczy za kilka godzin swoją dziewiątą walkę w zawodowej karierze, podejmując w zakontraktowanym na osiem rund pojedynku z Jamesem Martinem (6-2-0). Młody pięściarz ostatnim czasem zmienił sztab szkoleniowy i rozpoczął współpracę z Joe Goosssenem z Kalifornii. Mielnicki postanowił jednak wrócić do rodzinnej stanu New Jersey i tam kontynuować swoją przygodę z boksem. Wielu ludzi twierdziło, że młody pięściarz zderzył się ze ścianą, decydując się na przeprowadzkę do Kalifornii, jednakże Mielnicki nie patrzy na to w ten sposób.

Naprawdę chciałem być tylko w domu z rodziną. Między mną a Joe nic się nie stało. To ja tęskniłem za domem i chciałem być z rodziną. Co co ludzie mają do powiedzenia, naprawdę mnie nie interesuje, ponieważ wiem kto był ze mną i wiem kto będzie za najbliższe pięć lat. – mówi Mielnicki.

Pięściarz dodaje, że zdaje sobie sprawę z tego, iż na wszystko potrzeba czasu, a on sam jest jak gąbka, która pochłania wszystkie doświadczenia, wiedząc, że nie stanie się mistrzem z dnia na dzień. Przed Mielnickim kolejne zadanie – wygrać za kilka godzin z Martinem i zrobić kolejny krok w kierunku wielkiej kariery.

Treningi idą bardzo dobrze, moja waga jest odpowiednia i mogę powiedzieć, że jestem w najlepszej formie w życiu, więc wszystko idzie tak jak należy. Ja i mój stary trener (Muhammad Abdul Salaam, przyp.red) byliśmy razem od tak dawna, że wszystko wróciło do normy. – powiedział Mielnicki.

źródło wypowiedzi: boxingscene