Podczas trwającej gali w Miami (Stany Zjednoczone), Luis Arias (19-2-1) niespodziewanie wygrywa z byłym mistrzem świata kategorii super półśredniej (super welterweight), Jarrettem Hurdem (24-2-0) i odnosi niewątpliwie swoje największe zwycięstwo w dotychczasowej karierze. 30-latek z Winsonsin od samego początku narzucił bardzo szybkie tempo pojedynku, choć był liczony w dziewiątej rundzie. Arias podczas liczenia dawał do zrozumienia sędziemu ringowemu Chrisowi Youngowi, że wylądował na deskach w efekcie potknięcia się, a nie po oddaniu strzału przez przeciwnika.

Od samego początku walki ring sprawiał problemy obu pięściarzom i musiał być co chwilę (nawet w trakcie rundy) wycierany. Dla Hurda, walka z Ariasem miała być pojedynkiem na przetarcie, a tymczasem okazuje się, że kosztowała go bardzo wiele, a konkretnie drugą porażkę na zawodowych ringach. Za moment do ringu wyjdzie Badou Jack (23-3-3), który zmierzy się w zakontraktowanym na dziesięć rund z Dervinem Coliną (15-0-0).