Pierwszy mistrz świata wagi ciężkiej o meksykańskich korzeniach, Andy Ruiz Junior (35-2-1, 22 KO), podpisał kontrakt z grupą promotorską Matchroom Boxing. Grupa, której prawą ręką jest Eddie Hearn, ogłosiła oficjalnie tę decyzję wczoraj. W czerwcu 2019 roku Ruiz wspiął się na szczyt odbierając tytuły Anthony’emu Joshule (29-4, 26 KO) w nowojorskiej mekce – Madison Square Garden (MSG). Był to niewątpliwie najlepszy moment Amerykanina z meksykańskimi korzeniami. Od tamtej pory stoczył zaledwie cztery pojedynki, czyli cztery w ostatnich siedmiu latach co jest mizernym bilansem jeśli chodzi o aktywność. Małą ciekawostką jest fakt, iż Andy jest drugim latynosem w dziejach boksu o nazwisku Ruiz któremu udało się zdobyć pas w królewskiej kategorii (po Johnie Ruizie w 2001 ale żeby była jasność – John Ruiz ma portorykańskie pochodzenie – i obu pańow łączy jedynie latynoskie dziedzictwo).

Ruiza cechują m.in. szybkość rąk podczas walk. Pytanie czy to jeszcze pozostało z uwagi na brak jego aktywności? Siłę ciosu raczej nie stracił, ale czas pokaże czy wszystko zdąży jeszcze nadal pokazać w ringu w drodze po zwycięstwo. Co ciekawe – i zarazem wzbudzające największe zainteresowanie kibiców polskich – mówi się że najbliższym jego rywalem ma zostać Damian Knyba (17-1-0, 11 KO) o czym dwa dni temu pisano na tych łamach. Byłoby to mega ciekawe zestawienie ale też ponoszące ryzyko dla “Polskiego Hussara.” Ale w boksie, jak na wielu a może wszystkich płaszczyzny życia, ten kto nie ryzykuje nie zyskuje. Buster Douglas stracił matkę przed walką z Mike’em Tysonem ale przystąpił do pojedynku sprawiając największą sensację w dziejach boksu. Tomek Adamek złamał nos przed pierwszą walką z Paulem Briggsem ale nie wycofał się walcząc i zwyciężając późńiej z pasem na biodrach. Olega Maskajewa menedżerowie i ówczesny trener podpowiadali mu zawiesić rękawice na kołku a Oleg proszę nie posłuchał tych krytyków tylko zatrudnił innego trenera odbudowując karierę i zdobywając mistrzostwo świata. Wszystkie te sytuacje łaczą podejmowanie ryzyka. Przykładów jest więcej, ale poprzestanę na wymienionych, bo odzwierciedlają sprawę.

W najnowszej wypowiedzi Andy Ruiz stwierdził, że kiedyś miał wszystko i a teraz wszystko stracił. Wygląda na to że motywacją powrotu są kwestie finansowe; jaki sukces odniesie? Wiele będzie zależało od jego formy. Warto dodać, że potencjalne zestawienie Ruiz-Knyba będzie również ryzykiem dla tego pierwszego. A to dlatego, że jeśli przegra z krestesem poprzez zlekceważenie naszego rodaka, równie dobrze powrót Andy’ego może się od razu zakończyć po jednej walce; amerykańsko-meksykański pięściarz oznajmił, że chcę ponownie napisać historię w ringu. Ogłoszenie następnej walki Andy’ego jest spodziewane na dniach. Ruiz po raz ostatni znajdował się w ringu prawie dwa lata temu kiedy zremisował z Jarrellem Millerem (28-1-2 (22 KO). Ruiz w wieku 36 lat raczej teraz stoi przed ostatnią szansą aby w boksie osiągnąć ponowny sukces. Wszystkiego dowiemy się tuż tuż.