To miała być jedna z największych gal na francuskich ringach w ostatnim czasie, i bez wątpienia największe dotychczasowe wyzwanie dla mistrza olimpijskiego z Rio De Jaineiro (2016), Tony’ego Yoki (11-0-0), który miał zmierzyć się na gali w Paryżu (Francja) z Martinem Bakole (17-1-0). Do pojedynku miało dojść 15 stycznia, jednakże organizatorzy wydarzenia, są zmuszeni odwołać widowisko, na który czekało niewątpliwie wielu kibiców.

Wszystko przez lokalne obostrzenia, związane z pandemią covid-19. Aktualnie, na masowych wydarzeniach na terenie miasta, gromadzić się może nie więcej niż dwa tysiące zainteresowanych (co ciekawe, hala Accor Hotel Arena, może oryginalnie pomieścić około 20 300 ludzi). Organizatorzy z pewnością nie liczyli się z taką ewentualnością, gdyż już sprzedali ponad pięć tysięcy biletów, które będą musieli zwrócić. Lokalne władze podjęły decyzję, aby zaostrzyć restrykcje, po tym, jak po zakończonych w niedzielę Świętach Bożego Narodzenia, liczba zakażeń w kraju znacznie wzrosła. Zarówno Yoka, jak i Bakole mogą mówić o sporym pechu i rozczarowaniu, bowiem do planowanej walki zostało raptem dwa i pół tygodnia, a zwycięzca tego pojedynku, bez wątpienia znalazłby się na bardzo dobrej pozycji, mając na uwadze kolejne walki w dywizji ciężkiej (heavyweight).

Jak informuje Jerome Abiteboul, zajmujący się interesami Yoki, walka nie została odwołana, lecz przełożona, wobec czego nie pozostaje nam nic innego, jak czekać na potwierdzenie kolejnego terminu pojedynku obu pięściarzy. W tym momencie, nikt nie jest jednak w stanie przewidzieć, kiedy obostrzenia wprowadzone przez władze Paryża ulegną zmianie. Mało prawdopodobnym jest też, że walka zostanie przeniesiona do innego miasta, a już tym bardziej do innego kraju. Póki co, Yoka od początku swojej zawodowej kariery (od 2017 roku), wszystkie jedenaście pojedynków, stoczył w rodzinnej Francji, z czego wszystkie wygrał.