W drugiej połowie kwietnia mistrz świata federacji WBC, kategorii ciężkiej (heavyweight) Tyson Fury (31-0-1) wstępnie ma stanąć do swojej drugiej obrony tytułu w walce przeciwko DIllianowi Whyte’owi (28-2-0) po tym jak grupa Queensberry Promotions (razem z Bobem Arumem z Top Rank) promująca Fury’ego wygrała pod koniec stycznia przetarg na organizację pojedynku, wykładając na stół ponad czterdzieści jeden milionów dolarów.

Czy do pojedynku faktycznie dojdzie, tego póki co nie wiemy. Podział pieniężny wynosić ma 80 do 20 na korzyść Fury’ego, z czym cały czas nie może pogodzić się Whyte. Dla Jamajczyka z angielskim paszportem mimo wszystko może to być zdecydowanie największa wypłata w życiu, przekraczająca ponad siedem milionów dolarów! Whyte ma czas do 21 lutego, czyli niecały tydzień, aby zgodnie z przepisami federacji WBC podpisać umowę, która zobowiąże go do walki z Fury’ym. Blisko 34-letni pięściarz mimo niezwykle dużej gaży robi wszystko, aby z pojedynku wyciągnąć jak najwięcej pieniędzy. Poinformował on nawet, że nie włączy się w promocję walki, jeśli nie otrzyma on większego wynagrodzenia. Sytuację skomentował współpromotor Fury’ego, Bob Arum.

Nie damy ci tego i takie jest nasze stanowisko. – powiedział Arum dla kanału YouTube’owego Queensbery Promotions, Bob Arum po czym dodał: Jeśli walka dobrze się sprzeda, damy ci tam trochę jeszcze posmakować, gdy wszyscy zarobią pieniądze. Nie zamierzamy jednak znaleźć się w sytuacji, w której grozisz nam, że nie weźmiesz udziału w promocji. Jeśli Whyte tego nie zrobi, będzie po prostu skończonym głupkiem. Jutro też jest dzień i nawet jeśli przegra walkę, to nadal buduje własny wizerunek i własną karierę. Po drugie, on naprawdę potrzebuje rozgłosu na tę wielką walką i to najważniejsza, a tutaj jego groźby polegają na tym, że nie skorzysta z tego rozgłosu.