Mimo czterdziestu lat na karku i siedmiu porażek na zawodowych ringach, Chris Arreola (38-7-1) jest bardzo cieniony w środowisku pięściarskim i niewykluczone jest, że sobotniej porażce z rąk Andy’ego Ruiza (34-2-0) otrzyma szansę kolejnej dużej walki, tym razem z Dillianem Whyte’m (28-2-0) – tego przynajmniej chciałby sam Brytyjczyk.
– Myślę, że Chris Arreola może być tym pięściarzem na którego warto spojrzeć, ponieważ spisał się bardzo dobrze w walkach z Adamem Kownackim i Andy’m Ruizem. Byłoby dobrze, gdybym zmiótł go w cztery, pięć rund, bo moje nazwisko było już dopasowywane do Ruiza. Szczerze myślałem, że Arreola wygrał z Ruizem. Myślałem, że wygrał niejednogłośną decyzją sędziów. Warto spojrzeć na Arreolę. Jest byłym trzykrotnym pretendentem do tytułu mistrza świata. – mówi Whyte.
Rzecz w tym, że Chris Arreola walczy dla grupy promotorskiej Premier Boxing Champions, która swoje gale pokazuje w Showtime, lub FOX, zaś Whyte świadczy swoje usługi dla Matchroom Boxing transmitujące swoje wydarzenia na DAZN. Obie strony mogą się jednak porozumieć, a Whyte wspominał już o tym, że chciałby zadebiutować w Stanach Zjednoczonych.
– Jeśli będę walczył z Arreolą, znokautuję go. To nie tak, że nie mam do niego szacunku, to prawdziwy wojownik i twardziel z mocną szczęką. – powiedział Whyte dla SkySports.