We wtorkowy poranek w Londynie (Anglia) odbyła się konferencja prasowa promująca pojedynek o tytuł mistrza świata federacji WBC kategorii ciężkiej (heavyweight) pomiędzy Tysonem Fury’m (31-0-1), a Dillianem Whyte’m (28-2-0). Na spotkanie nie dotarł jednak drugi z wymienionych zawodników, argumentując swoją postawę zbyt małym wynagrodzeniem finansowym, jakie otrzyma on za walkę z Fury’m.

Przypomnijmy, że końcem stycznia odbył się przetarg na organizację pojedynku, który wygrała grupa Queensberry Promotions należąca do Franka Warrena. Anglik współpromujący Fury’ego wyłożył na stół ponad 41 milionów dolarów, z których minimum 7.6 ma trafić do Whyte’a. Jamajczyk z angielskim paszportem, przystępujący do walki w roli pretendenta, mimo to nie jest zadowolony z takiego podziału. Najpierw do ostatnich minut czekał z podpisaniem umowy na walkę, a teraz nie pojawia się na konferencji.

Jesteśmy w miejscu w jakim jesteśmy, ale Dillian Whyte’a z nami nie ma i to nie w porządku. On przebywa teraz w Portugalii, a powinien być tutaj. To jest haniebne i nieprofesjonalne. Gdyby to ktoś inny wygrał przetarg, jakoś byśmy mu teraz pomogli, czy to sam Tyson czy ktokolwiek inny. On po prostu nie przychodzi na konferencję prasową. Szaleństwo. Nie mam zamiaru nikogo zanudzać i powiem to najszybciej jak potrafię: WBC rozpoczęło negocjacje i nie mogliśmy osiągnąć pewnych warunków. Zrobiono licytację, którą wygraliśmy spełniając kryteria. Później podpisał kontrakt, z którym czekał do ostatniej chwili, a teraz próbuje negocjować. – mówi Warren.

Według Anglika, jego ludzie byli w stanie załatwić Whyte’owi komfortowy transport z Portugalii gdzie mieszka od kilka lat, aby mógł on tylko pojawić się w Londynie na konferencji promującej jego nadchodzącą walkę z Fury’m, która odbędzie się 23 kwietnia na stadionie Wembley w Londynie.

Mieliśmy przecież czas na uzgodnienie warunków. Jedną z rzeczy jakich oczekiwał był prywatny samolot. Zapewniliśmy go na piśmie, że możemy mu to zapewnić, ale on później zaczął dodawać do tego jeszcze jakieś inne rzeczy. Nie pozwolili wykorzystać nam nawet jego zdjęcia na plakacie! Nigdy wcześniej o czymś takim nie słyszałem i nie doświadczyłem. Nigdy nie słyszałem, że zawodnik nie pojawił się na konferencji w celu promowania walki. – powiedział angielski promotor.

Autor: Michal Adamczyk