Dzisiejszy dzień zapowiada się bardzo ciekawie dla wszystkich kibiców boksu zawodowego. Podczas gali Matchroom Boxing w Glendale (Arizona, Stany Zjednoczone) w walce wieczoru spotka się dwóch mistrzów świata – posiadacz pasa organizacji WBC, Jesse “Bam” Rodriguez (18-0-0), oraz czempion federacji IBF, Sunny Edwards (20-0-0). Starcie obu pięściarzy zapowiada się niezwykle emocjonująco, bowiem ich style różnią się o sto osiemdziesiąt stopni, ponadto obaj bezsprzecznie są w danym momencie najlepszymi zawodnikami startującymi w kategorii muszej (super flyweight).
Rodriguez pokazał się szerszej publiczności na początku lutego ubiegłego roku, kiedy to z zaledwie tygodniowym wyprzedzeniem przyjął walkę o wakujący tytuł mistrza świata wagi super muszej (super flyweight), federacji WBC, w której zmierzył się z byłym czempionem, Carlosem Cuadrasem (42-5-1). Rodriguez pewnie wypunktował Meksykanina na dystansie dwunastu rund, zdobywając mistrzowski pas. Bam stał się najmłodszym wówczas mistrzem świata, ale co ciekawe – na walkę z Cuadrasem przeniósł się kategorię wagową wyżej, bowiem wcześniej startował w dywizji muszej, do której powrócił w kwietniu bieżącego roku i to od razu w mistrzowskiej walce. 23-latek w walce o wakujący pas organizacji WBO, pewnie pokonał na punkty Christiana Hernandeza (15-2-1), także jego dzisiejsza konfrontacja z Edwardsem, będzie pierwszą obroną tytułu.
Edwards uchodzi za pięściarza niezwykle niewygodnego, oraz technicznego. Każdy jego wcześniejszy przeciwnik nigdy nie obawiał się o jego siłę, której zwyczajnie nie ma, ale o precyzję i aspekty techniczne. Record Anglika nie może kłamać – z dwudziestu wygranych w dwudziestu dotychczasowych walkach, Edwards zaledwie cztery razy wygrywał przed czasem. Fakt, że w najniższych dywizjach boksu zawodowego, nokauty nie padają tak często jak w tych wyższych, jednakże taki dorobek nie czyni z Anglika prawdziwego punchera. Rodriguez nie tego ma się jednak obawiać.
Nie jest tajemnicą, że poza ringiem, Edwards należy do ludzi, którzy nie grzeszą skromnością. Arogancja 27-latka potrafi irytować nawet ludzi z jego miasta (Londynu), którzy często wspierają jego przeciwników, tak jak chociażby ostatnio Andresa Camposa (15-1-0). Anglik wygrał jednak z Filipińczykiem, triumfując jednogłośną decyzją sędziów, dzięki czemu obronił po raz czwarty mistrzowski pas IBF. Miało to miejsce w pierwszej połowie czerwca na gali w Londynie.
Na karcie walk zobaczymy także byłego mistrza świata federacji WBA, oraz IBF kategorii super koguciej (super bantamweight), Murodjona Akhmadalieva (11-1-0), dla którego będzie to powrót po porażce z rąk Marlona Tapalesa (37-3-0). Po niezwykle zaciętym i wyrównanym boju, sędziowie niejednogłośnie orzekli, iż lepszy był FIlipińczyk, wobec czego Akhmadaliev stracił swoje dwa mistrzowskie pasy, oraz “0” w recordzie. Dzisiejszym rywalem pięściarza z Uzbekistanu będzie wchodzący do szerokiej czołówki, niepokonany Kevin Gonzalez (26-0-1). Walka pomiędzy dwoma pięściarzami powinna dostarczyć kibicom wspaniałych emocji, bowiem dla jednego, jak i drugiego jest to pojedynek o “być albo nie być” w ścisłej czołówce kategorii super koguciej. Bezpośrednią transmisję z wydarzenia przeprowadzi jedynie platforma streamingowa DAZN. Początek karty głównej zaplanowany jest na godzinę 7PM czasu środkowo amerykańskiego (2 nad ranem z soboty na niedzielę czasu polskiego).
Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org