Madison Square Garden – Nowy Jork (New York, Stany Zjednoczone) – to właśnie tam w sobotnią noc będą skierowane oczy całego pięściarskiego świata. W walce wieczoru zobaczymy dwóch byłych mistrzów świata – Vasiliy’a Lomachenko (15-2-0), oraz Richarda Commey’a (30-3-0). Najbliższy weekend obfitował będzie w niezwykle dużo walk na najwyższym poziomie, jednakże nie ma wątpliwości co do tego, że to właśnie ten pojedynek cieszył się będzie największym zainteresowaniem.

Lomachenko, były mistrz świata trzech kategorii wagowych, który stracił w październiku ubiegłego roku dwa mistrzowskie pasy (WBO oraz WBA) dywizji lekkiej (lightweight), na rzecz Teofimo Lopeza (16-1-0), wciąż wraca myślami do tego pojedynku, kiedy przegrał z młodym Amerykaninem jednogłośną decyzją sędziów. Ukrainiec ma w swojej głowie tylko jeden cel – odzyskać tytuł króla kategorii do 135 funtów i znów być wyróżniającym się pięściarzem w światowym boksie. Popularny “Łoma”, pierwszy krok w tym kierunku wykonał w czerwcu, kiedy to po totalnej dominacji, znokautował w dziewiątej rundzie Masayoshi Nakatani’ego (19-2-0) na gali w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone), posyłając swojego bezradnego rywala na deski już w piątej rundzie.

Teraz poprzeczka zostaje zawieszona jeszcze wyżej: Richard Commey, podobnie jak Lomachenko, w przeszłości przegrywał z Lopezem, a miało to miejsce konkretnie w 2019 roku, choć dwóch pojedynków zdecydowanie nie można porównywać. Commey, broniący wówczas tytułu mistrza świata federacji IBF, przegrał z Amerykaninem już w drugiej rundzie przez techniczny nokaut, po czym długo nie oglądaliśmy go w ringu. Teraz, gdy Teofimo Lopez po ostatniej porażce z rąk George’a Kambososa (20-0-0) stracił swoje trzy pasy (IBF – wywalczony w walce z Commey’em, i WBO, WBA a także WBC Franchise w konfrontacji z Lomachenko), Lomachenko “poluje” na Kambososa, współczując jednocześnie Lopezowi.

Nie jestem szczęśliwy z powodu porażki Lopeza, ponieważ wiem co on czuje, Byłem w takiej samej sytuacji, gdy z nim przegrywałem. To nigdy nie jest nic miłego, gdy przegrywasz. Gdy przegrywasz, ciężko jest dalej iść naprzód. Musisz znaleźć motywację. Musisz znaleźć to co motywuje cię na sali treningowej, do powrotu na salę, ciężkiego treningu i kontynuowania kariery. Tak właśnie jest. To jest sport, to jest boks. I dlatego właśnie kochamy boks. – mówił na czwartkowej konferencji prasowej Lomachenko.

W sobotę minie niemalże dwa lata od porażki Commey’a z Lopezem. Pięściarz z Ghany od tego czasu stoczył zaledwie jeden pojedynek, a miało to miejsce w połowie lutego bieżącego roku, w Las Vegas. Przeciwnikiem 34-latka był Jackson Martinez (19-2-0), który przez większość swojej zawodowej kariery startował w rodzinnej Dominikanie. Po tym jak Martinez, mimo porażki, całkiem dobrze zaprezentował się w konfrontacji z Rolando Romero (14-0-0), otrzymał szansę walki z Commey’em, i do momentu zakończenia walki, prowadził nawet na kartach sędziowskich. Ostatecznie, zawodnik z Ghany ciężko znokautował Martineza, powracając na zwycięską ścieżkę, po porażce z rąk Lopeza.

Czuję się dobrze i jestem bardzo podekscytowany. Jestem tutaj w Madison Square Garden drugi raz. Ostatnio nie poszło mi zbyt dobrze (Commey mówi o walce z Lopezem, przyp.red), więc mam okazję to naprawić. Jest za mną cały mój kraj. Przegrywanie jest częścią boksu, więc niezależnie od tego jak przegrasz, wszystko sprowadza się do tego jak wrócisz. Cokolwiek więc wydarzyło się w walce z Lopezem, jest tym kim jestem jako mężczyzna. Wiedziałem, że muszę wrócić z przytupem i wróciłem. Dlatego Lomachenko wybrał mnie na swojego rywala, a w sobotę zobaczymy jak to wszystko się potoczy. – mówił z kolei w czwartkowe popołudnie Commey.

Na gali zobaczymy także niezwykle dobrze zapowiadającego się prospekta wagi ciężkiej (heavyweight), Jareda Andersona (10-0-0), który oprócz swojej niezwykłej charyzmy oraz pięściarskiego kunsztu, wyróżnia się także niezwykłą aktywnością. Dla 22-letniego Amerykanina będzie to już czwarty występ w tym roku, a przypomnijmy, że ostatnio między linami zameldował się niemalże dokładnie dwa miesiące temu, na gali Tyson Fury vs Deontay Wilder III. Przeciwnikiem popularnego “Big Baby” będzie Oleksandr Teslenko (17-1-0). Faworytem 10 do 1 (lub nawet więcej) w tym pojedynku jest niewątpliwie Anderson, który być może już w przyszłym roku, lub za dwa lata, będzie mógł liczyć na duże pojedynki, a nie ulega wątpliwościom, że już dzisiaj mógłby on rywalizować jak równy z równym, z zawodnikami z bardzo wysokiej półki. Pewnym jest, że emocji podczas sobotniej gali w Nowym Jorku na pewno nie zabraknie. Bezpośrednią transmisję z gali organizowanej przez Top Rank, przeprowadzi telewizja ESPN, zaś polscy kibice będą mogli obejrzeć ją za pośrednictwem Polsat Sport.