Dostąpienie zaszczytu walki o tytuł czempiona globu z panującym mistrzem zawsze jest dla każdego
zawodowego pięściarza celem numer jeden; ten wyjątkowy dla boksera zaszczyt w szczególności marzy
się wszystkim młodym adeptom sztuki słodkiej nauki. Jedni dostają swoją życiową szansę od razu (jak
ostatnio Teofimo Lopez), a drudzy muszą czekać i czekać. Niestety, bywa, że niektórzy jednak wcale się
nie doczekają. Oczywiście danie z siebie wszystkiego na ringu jako underdog (bez powodzenia) nigdy
nie będzie to samo co odejście w glorii zwycięstwa, ale już sama szansa takiej walki jest czymś
szczególnym. Coś, co może zapewnić wieloletnią, a nawet może i wieczną chwałę – na skalę krajową,
przynajmniej. Wszyscy bohaterowie tego wpisu wydają się być w takiej właśnie sytuacji. A to dlatego, że
w ich krajach nie ma kłopotu bogactwa w zawodowym boksie właśnie, tak więc…


Co mają ze sobą wspólnego Vilda Jaks (Czechy), Rudy Koopmans (Holandia), Rafael Lovera
(Paragwaj), Lottie Mwale (Zambia), Johnny Aba (Papua-Nowa Gwinea), Jamie Valladares (Ekwador),
Rogers Mtagwa (Tanzania), i Rocky Lin (Tajwan). To, że kady z nich był pierwszym ze swojego kraju,
który walczył o tytuł mistrza świata w boksie zawodowym. Zapewne są to nazwiska, które najczęściej
będą się kojarzyć już historykom słodkiej nauki. Ale są to postacie, o których można byłoby napisać
jeszcze bardzo wiele. To może będzie tematem osobnego wątku. Tak czy inaczej zachęcam wszystkich
Was drogich czytelników do zapoznania się z sylwetką każdego z powyższych pretendentów.


Pięściarze którzy nie byli zbyt znani na arenie międzynarodowej często właśnie schodzą ze sceny
pominięci. Lecz tutaj na BoxingZone dbamy o przywrócenie ich pamięci kibicom słodkiej nauki. A i
zaznaczamy, iż takiego typu bokserzy jak wyżej wymienieni być może wcale nie byli gorsi od bardziej
znanych zawodników, tylko zrządzenie losu sprawiło kto bardziej od nich został zapamiętany.