Tim Tszyu (19-0-0) pokonał w minioną środę na gali w Newcastle (Południowa Walia, Australia) przez nokaut Steve’a Sparka (12-2-0) już w trzeciej rundzie, dopisując do swojego recordu dziewiętnaste zwycięstwo w zawodowej karierze. 

26-latek pierwotnie miał zmierzyć się z Michaelem Zerafą (28-4-0), który wycofał się z walki na tydzień przed galą, argumentując swoją decyzję tym, że restrykcje związane covid-19 uniemożliwiają mu występ na gali w Newcastle. Zerafa przekazuje, że jego zespołu nie stać na to, aby przylecieć na walkę dwa tygodnie wcześniej i przejść kwarantannę, a następnie wrócić do domu i spędzić kolejne dwa tygodnie. Poza tym Australijczyk nie mógłby zabrać całego swojego zespołu, który według wielu liczy sobie zbyt wielu członków. 

Żaden zawodnik nie robi czegoś takiego w największej australijskiej walce bokserskiej. Dla mnie nie miało znaczenia to czy poddam się kwarantannie, ale w moim zespole jest od 12 do 15 członków, którzy odgrywają ogromną rolę podczas moich walk. Nie było ich po prostu na to stać. Ludzie mają firmy budowlane, składające panele, wielu prowadzi własne biznesy i nie było nas na to stać finansowo. Powiedzieliśmy to zespołowi Tszyu, a oni powiedzieli, żebyśmy się nie martwili i dostarczą nam dokumenty, abym tam nie utknął. Minęło pięć tygodni i nic nie zostało dostarczone. W tygodniu walki mieliśmy spotkanie z zespołem Tszyu. Obiecali to i nic nie dostarczyli. – powiedział Zerafa dla The Age and the Herald. 

Tszyu nie jest zainteresowany już walką z Zerafą, a jego plany sięgają znacznie wyżej. “The Soul Taker” chciałby swoją kolejną walkę stoczyć już w Stanach Zjednoczonych ze znacznie mocniejszymi rywalami, a wśród potencjalnych przeciwników wymienia się Liama Smitha (29-3-1), Tony’ego Harrisona (28-3-1) czy rozważającego na poważnie starty w dywizji super półśredniej (super welterweight), Danny’ego Garcia (36-3-0).