W sobotni wieczór na gali Top Rank w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone), Janibek ekspertów (13-0-0) pokonał jednogłośną decyzją sędziów Denzela Bentley’a (17-2-1), i obronił po raz pierwszy w zawodowej karierze tytuł mistrza świata, federacji WBO, kategorii średniej (middleweight). Niepokonany Kazach, był murowanym faworytem do zwycięstwa, i mimo, że odniósł on pewny triumf nad Anglikiem, którego nawet w ostatniej, dwunastej rundzie zdołał mocno podłączyć, swoją postawą z pewnością specjalnie nie zachwycił. Spora część eskpertów, oraz kibiców zaskoczona była szczególnie nieco zawyżoną punktacją sędziego Steve’a Weisfelda, którego karta pokazywała wynik 118-110 na korzyść Alimkhunaly’ego.
– To jest boks. W ringu może wydarzyć się wszystko. Bentley przyjechał tutaj dobrze przygotowany. Szanuję mojego przeciwnika, bo naprawdę był świetnie przygotowany, w stu procentach. To ja jestem jednak mistrzem i walczyłem jak mistrz przez wszystkie dwanaście rund. Jestem gotowy na walki unifikacyjne, na każdego mistrza w tej dywizji. Jestem gotowy, walczmy. – powiedział po walce Alimkhanuly.
Bentley, pomimo drugiej porażki w zawodowej karierze, pokazał się zdecydowanie z bardzo dobrej strony. 27-letni pięściarz, dla którego była to pierwsza walka o światowy czempionat, przyznaje, że nie spodziewał się, iż traci rundy na początku starcia z Kazachem.
– Myślałem, że dobrze szedłem w tej walce. W piątej rundzie, mój trener powiedział mi, że to nie my jesteśmy jednak z przodu i muszę przyspieszyć, więc po prostu zwiększyłem tempo. – powiedział Bentley.
Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org, Twitter: Mike94Steek