Niepokonany mistrz świata federacji WBO kategorii średniej (middleweight) Demetrius Andrade (31-0-0) jeszcze w tamtym roku liczył na to, iż uda mu się otrzymać szansę walki z absolutną gwiazdą światowego boksu, Saulem “Canelo” Alvarezem (57-2-2). Meksykanin publicznie wyśmiał Andrade’a  na konferencji prasowej po swojej walce z Billy’m Joe Saundersem (30-1-0) w maju ubiegłego roku, a tymczasem to Amerykanin szydzi z Canelo po jego porażce z Dmitry’em Bivolem (20-0-0). 

Alvarez nazwał mnie okropnym pięściarzem, a przegrał ze zwykłym, podstawowym zawodnikiem. Wiesz co mam na myśli? Ja rzucam moimi podbródkkwymi z odległości mili. Nie byłem zaskoczony jego porażką. Ludzie biegali wokół niego podniecając się tym, że przeszedł do półciężkiej, ale było w porządku to, że  unikał tym samym mnie, aby walczyć z Kovalevem. Teraz już w ogóle jest tyle gówna wokół tego…dajcie spokój. Gość został pokonany przez prostego, podstawowego zawodnika. – powiedział Andrade w rozmowie z FightHype. 

Co ciekawe, jeszcze parę lat temu Andrade twierdził, że walka z Alvarezem jest mu kompletnie do niczego niepotrzebna i nie będzie o nią zabiegał, twierdząc, iż bez tego jest pięściarzem spełnionym. Nie minęło wiele czasu, aby urodzony w Providence (Rhode Island, Stany Zjednoczone) pięściarz zmienił zdanie. 34-latek w drugiej połowie maja bieżącego roku miał zadebiutować w kategorii super średniej (super middleweight), wakując tym samym tytuł mistrza świata dywizji średniej. Jego rywalem miał być Zach Parker (22-0-0) jednakże do walki obu pięściarzy ostatecznie nie doszło, bowiem Andrade parę tygodni wcześniej zgłosił kontuzję barku, wobec czego jego pierwsza walka w limicie 168 funtów odkłada się w czasie. 

Autor: Michal Adamczyk