Teofimo Lopez (16-0-0) swoją następną walkę stoczy już nie dla grupy promotorskiej Top Rank, dla której walczył niemalże od samego początku zawodowej kariery. Obie strony nie porozumiały się w kwestii finansowej podczas negocjacji w sprawie organizacji walki Lopeza przeciwko George’owi Kambososowi w ramach obowiązkowej obrony tytułu IBF. Przetarg został zorganizowany więc na wolnym rynku, a ostatecznie wygrała go firma Triller. W międzyczasie, ofertę właściciela grupy Top Rank, Boba Aruma, przebijał Eddie Hearn z Matchroom Boxing. Brytyjczyk wyłożył na stół $3.51 miliona dolarów, blisko $1.2 miliona więcej od Aruma, który nie ukrywa złości wobec swojego młodszego kolegi po fachu.

Dla nas to nie była wielka walka. Bez żadnych faulów z grupą Triller. Gdyby Hearn wygrał licytację, mielibyśmy sporo do wyjaśnienia dla ESPN. ESPN rozumie jednak, że ta walka nie była warta sześciu milionów. Bylibyśmy źli, gdyby Hearn i Matchroom wygrali licytację. To zła polityka, ponieważ nie mają oni nic wspólnego z Teofimo. Gdy Hearn bierze udział w wielu przetargach, nigdy nie angażujemy się, jeśli nie mamy żadnego połączenia z pięściarzem. Nie ma sensu pokazywać Lopeza na DAZN. – mówi Arum.

Arum dodaje, że mimo, iż Hearn nie wygrał przetargu, nie powinien tak robić i krótko mówiąc go zdenerwował, zaznaczając, że gdy Hearn ruszy w przyszłości do licytacji, Arum będzie o nim pamiętał i spróbuje mu się “odwdzięczyć” tym samym, gdyż nie ukrywa swojej złości wobec takiego zachowania. 89-letni promotor współpracuje jednak z Hearnem w organizacji wielkiej walki w kategorii ciężkiej (heavyweight) pomiędzy Tysonem Fury’m (30-0-1), a Anthony’m Joshua (24-1-0) , jednakże twierdzi, że zaistaniała sytuacja z licytacją, nie ma prawa źle wpłynąć na rozmowy w sprawie wielkiej walki pomiędzy dwoma Brytyjczykami.

Wszyscy jesteśmy profesjonalistami. Co zrobimy? Mamy się kłócić w czasie negocjacji, kiedy wszyscy będą zarabiać pieniądze? To głupie. – powiedział Arum.

źródło: boxingscene