Podczas zakończonej przed chwilą gali grupy CES Boxing w Mashantucket (Connecticut, USA) boksujący w wadze półciężkiej Polak Sławomir Bohdziewicz (6-0, 5 KO) pokonał przed czasem w ostatniej, szóstej rundzie Russella Harrisa (6-2, 6 KO). Bohdziewicz szukał otwarcia tak mniej więcej od drugiej rundy (pierwsza runda zachowawcza trochę ze lekkim wskazaniem na Harrisa). W piątej posłał rywala już na deski. W ostatniej odsłonie udało mu się rozstrzygnąć na swoją korzyść wynik walkę gdy sędzia przerwał po tym jak Polaka zasypał Harrisa ciosami.   

Na tej samej gali walczył zawodnik z którym redakcja BoxingZone.org również rozmawiała czyli Victor Reynoso (11-0, 7 KO). Boksujący w wadze półśredniej Reynoso wygrał jednogłośnie na punkty pokonując Christophera Puryeara (5-3, 0 KO). Reynoso znów zapewnił widowni zgromadzonej na sali w kasynie Foxwoods frajdę gdyż aż trzykrotnie posłał przeciwnika na deski. Większość jeśli nie wszyscy  chciała jego zwycięstwa ponieważ walczył w zasadzie na własnym podwórku. Po walce Reynoso ogłosił iż jego ostatecznym celem jest niekwestionowane mistrzostwo świata w wadze półśredniej. Wiadomo, że to daleka droga sportowo ale bez aspiracji nie ma dalszego planu działania. 

Zawalczył jeszcze Olimpijczyk z Paryża Ale Feliz (5-0, 4 KO) który zastopował w drugiej rundzie Brandona Carmacka (8-8-2, 5 KO). Potyczka zaczęła się dziwnie gdyż wyglądało na to że Feliz w pierwszej odsłonie może skręcił sobie kostkę. Po sprawdzeniu lekarza na szczęście wszystko było okej. Już w pozostałej części pierwszej rundy Feliz mógł zakończyć pojedynek. Lecz Carmack okazał się albo na tyle twardy, albo sędzia Harvey Dock na tyle łaskawy że dopuścił do dalszej rywalizacji. W drugiej odsłonie Feliz ruszył już do takiego ataku, że sędzia nie miał innego wyjścia aby przerwać pojedynek. Tym samym Feliz pozostaje niepokonany na zawodowych ringach.

W walce wieczoru mający masę kibiców na sali Kevin Walsh (17-0, 9 KO) rozprawił się z Tramaine’em Williamsem (20-3, 6 KO) niejednogłośnie na punkty. Stawką pojedynku był pas WBC US Silver Super Piórkowej. Walka ta była pełna zwrotów akcji. Widowiskowa po prostu. Walsh miał zrywy i niejednokrotnie próbował wykończyć Williamsa. Ten ostatni jednak okazał się zbyt twardy. A to dlatego, że jego czarnoskóry rywal nigdy nie poległ przed czasem. Liczy się jednak zwycięstwo i dzisiaj należy do Walsha.

Autor: Jacek Dorota.