W minioną sobotę na gali No Limit Boxing w Broadbeach (Queensland, Australia), Tim Tszyu (24-0-0) wygrał jednogłośnie na punkty z Brianem Mendozą (22-3-0), broniąc po raz pierwszy tytułu mistrza świata organizacji WBO, kategorii super półśredniej (super welterweight). Do pierwszej połowy walki, rywalizacja pomiędzy dwoma pięściarzami była bardzo wyrównana, jednakże w drugiej części konfrontacji Tszyu przejął kontrolę, wygrywając ostatecznie jednogłośną decyzją sędziów. 

Ej, on jest naprawdę twardy. Jest przebiegły, śliski i silny. Nie bez powodu jest  zawodnikiem światowej klasy. Jest tuż za mną. Chciałem się trochę zabawić i wystąpić tutaj dla wszystkich. To moje ostatnie “hurra”. Skończyliśmy tę walkę z małym uderzeniem. Mam nadzieję, że wszyscy razem pojedziemy do Vegas. Mam ze sobą stado lwów, każdą osobę w Australii. Wsparcie tutaj było nieprawdopodobne. Dziękuję wszystkim. Do zobaczenia w Vegas. – powiedział zaraz po walce Tszyu. 

Australijczyk po raz kolejny wyzwał do walki Jermella Charlo (35-2-1) z którym miał zmierzyć się już wcześniej. Amerykanin zrezygnował jednak z pojedynku z rzecz konfrontacji z Saulem “Canelo” Alvarezem (60-2-2), w efekcie czego stracił mistrzowski pas WBO, na rzecz Tszyu, który wcześniej znajdował się w posiadaniu tymczasowego pasa. WBO kilka miesięcy temu komunikat, w którym poinformowało Charlo, że jeśli nie zmierzy się z Australijczykiem do końca września, zostanie pozbawiony mistrzowskiego pasa. Tak się również stało, jednakże mimo to, Charlo wciąż posiada trzy pozostałe tytuły (WBA, WBC, IBF), wobec czego naturalnym jest, że Tszyu wywołuje do tablicy Amerykanina, chcąc zostać pierwszym w historii niekwestionowanym mistrzem świata. 

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org