Junto Nakatani (26-0-0) to obok Naoya Inoue (26-0-0) największa perełka japońskiego boksu. I choć póki co pozostaje on w cieniu swojego nieco starszego i bardziej utytułowanego kolegi po fachu, jest na najlepszej drodze, aby w niedalekiej przyszłości zaistnieć na dobre w boksie zawodowym. Poniekąd, Nakatani już uznawany jest za jednego z najbardziej perspektywicznych pięściarzy świecie i słusznie, bowiem jego osianięcia już na ten moment są imponujące.

26-letni pięściarz z Inabe-gun po swój pierwszy tytuł mistrza świata sięgnął na początku listopada 2020 roku, nokautując Giemela Magramo (28-4-0) w walce o wakujący pas organizacji WBO, kategorii muszej (flyweight). Po trzech udanych obronach, Japończyk postanowił przenieść się wagę wyżej, do dywizji super muszej (super flyweight), gdzie spotkał się z Andrew Moloney’em (26-3-0), również w walce o wakujący tytuł z ramienia WBO. Nakatani kontrolował przebieg pojedynku, a w ostatniej, dwunastej rundzie trafił Australijczyka potężnym lewym sierpowym, po którym ten momentalnie upadł na matę ringu, a pojedynek zakończył się bardzo ciężkim nokautem.

Nakatani powrócił do ringu niespełna cztery miesiące później, czyli we wrześniu ubiegłego roku, wygrywając z Argim Cortesem (26-4-2) na pełnym dystansie. Jak się okazało, była to pierwsza i ostatnia obrona japońskiego pięściarza w wadze super muszej. Już w najbliższą sobotę (24 lutego), Nakatani zadebiutuje dywizję wyżej, w kategorii koguciej (bantamweight), a w stawce pojedynku znajdzie się pas mistrza świata federacji WBC, którego bronił będzie po raz pierwszy w zawodowej karierze, Alexandro Santiago ( 28-3-5). Japoński pięściarz nie ukrywa, że chciałby stoczyć jeszcze kilka walk w dywizji super muszej, jednakże problemy z utrzymaniem wagi zmusiły go do podjęcia takiej a nie innej decyzji. Sam zawodnik przyznaje jednak, że nie obawia się rywalizacji w wyższej kategorii.

Wiedziałem, że mogę przystosować się do wagi koguciej, kiedy tylko awansuję i wiedziałem, że zdecydowanie mam na to potencjał. Nie martwię się tym, że od razu przystąpię do walki o mistrzostwo bez żadnych możliwych poprawek. Zamiast tego skupiam się na poprawie formy w tej kategorii wagowej, ponieważ nigdy w mojej karierze nie miałem doświadczenia w rzucaniu wyzwania mistrzowi. Łatwo jest nabrać energii przed walką, aby osiągnąć coś zupełnie nowego. – powiedział Nakatani w rozmowie z The Ring Magazine.

Jak słusznie zauważył sam Nakatani, będzie to jego pierwsza walka o mistrzostwo świata z aktualnym czempionem. Jak nadmieniliśmy powyżej, wcześniej Japończyk sięgając po mistrzowskie pasy, wygrywał je w pojedynkach o wakujące tytuły. O dyspozycję Nakataniego nie obawia się jego trener, Rudy Hernandez, który ma już specjalny plan na pojedynek z Santiago i co najważniejsze, sprawdzone metody, które mają zapewnić jego podopiecznemu kolejny tytuł mistrza świata.

W żadnym wypadku nie uważamy, że będzie to łatwa walka. Myślę, że to nieco skomplikowane, ale trenujemy, aby sprowadzić do tej walki najlepszego Nakataniego. Jest bystry i silniejszy, a zmiana wagi nie będzie aż tak znacząca. Sparingi są kluczem do samej walki. Używam starych sposobów, więcej niż tych z “nowego” boksu. Szkolę zawodników, a nie ludzi. – powiedział Hernandez.

Podczas sobotniej gali w Tokio (Japonia), nie zabraknie także innych bardzo ciekawie zapowiadających się pojedynków – oczywiście w japońskim wydaniu. MIstrzowskiego pasa federacji WBA, kategorii koguciej bronił będzie bowiem młodszy brat wspomnianego wcześniej Naoya Inoue, Takuma Inoue (18-1-0), który skrzyżuje rękawice z doświadczonym i utytułowanym Filipińczykiem, Jerwinem Ancajasem (34-3-2). Jeszcze wcześniej, dojdzie do walki o wakujący pas WBO wagi super muszej, który wcześniej należał właśnie do Nakataniego, a powalczą o niego Kosei Tanaka (19-1-0), oraz Christian Rangel (22-4-2).

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org