Już w najbliższą sobotę (24 lutego), podczas gali Matchroom Boxing w Nowym Jorku (New York, Stany Zjednoczone) swój amerykański debiut zaliczy Padraig McCrory (18-0-0). 35-letni Irlandczyk zmierzy się w walce wieczoru z Edgarem Berlangą (21-0-0), a ewentualne zwycięstwo znacznie przybliży go do walki o mistrzostwo świata w limicie kategorii super średniej (super middleweight).

Wiem, że jestem o krok od zmiany swojego życia. Jeśli tak się stanie, a naprawdę w to wierzę, zapiszę się w historii irlandzkiego boksu i tak właśnie się stanie w sobotę. Jestem bardzo dumny, że pochodzę z Belfastu i przejście do historii tego kraju wiele by dla mnie znaczyło. Zwycięstwo w tej walce zmienia moje życie na dobre, a wszystko, co wydarzyło się w przeszłości, jest nieistotne. Moje życie jest cudowne. Jestem szczęśliwym mężem, mam trójkę dzieci, a w sobotę będzie jeszcze lepiej. To zwycięstwo otwiera ogromne możliwości przed największymi nazwiskami, takimi jak Jaime Munguia, Diego Pacheco, a nawet Canelo Alvarez. To walka marzeń dla wszystkich, walka o pieniądze i to właśnie czeka mnie po tej walce. Patrzy na mnie i mówi o tych chłopakach, nie liczy się ze mną, ale popełnia duży błąd, bo czeka go koszmar. – mówi McCrory.

McCrory, mimo blisko trzydziestu sześciu lat na karku, dopiero niedawno w pełni uwolnił swój potencjał, a pewnymi zwycięstwami nad takimi pięściarzami jak Steed Woodall (18-2-1), czy Leon Bunn (19-2-0) udowodnił, że stać go na rywalizację z dobrymi zawodnikami, a jego najbliższy pojedynek z Berlangą będzie bezsprzecznie największą walką w jego dotychczasowej karierze. McCrory, który postanowił przejść na zawodowstwo w wieku dwudziestu dziewięciu lat, większość swoich zawodowych walk toczył w rodzinnym Belfaście. Irlandczyk zdaje sobie sprawę, że w przypadku walki z Berlangą jest stroną B, jednakże mimo to upiera się, że to właśnie on będzie najtrudniejszym dotychczasowym przeciwnikiem Amerykanina portorykańskiego pochodzenia.

Zdecydowanie będę jego najcięższym przeciwnikiem. Jestem dużym super średnim, a on nigdy nie wziął nikogo z “zerem” (chodzi o “0” w recordzie, choć Berlanga pokonywał na początku zawodowej kariery niepokonanych pięściarzy, przyp.red). Wydaje się pewny siebie, ale myślę, że to wszystko na pokaz. Próbuje sam siebie przekonać i w sobotę zobaczycie, że jestem dla niego największym sprawdzianem. Widać, że ma siłę, zadaje mocny cios. Zapytaj kogokolwiek, a powie, że jest silny i ma moc. Myślę, że zasadniczo jego stan jest już trochę lepszy, ale to nie jest jeszcze gotowy artykuł i myślę, że potrzebuje więcej czasu, dlatego nie wzięli walki z Munguią, Ryderem, ani żadną z tych wielkich walk. Próbują go przygotować na te wielkie walki, ale niestety jestem o krok dalej. – dodał pewny siebie McCrory.

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org