Sam Langford – często wspomina się jego nazwisko. Ten bardzo silny i zdolny czarnoskóry bokser z Kanady jeszcze jako nieletni uciekł z domu i trafił do okolic Bostonu (USA). W latach, gdy Langford rywalizował (1902-1926) czarnym zazwyczaj nie dawano przystąpić do walki o najwyższe laury. Jednak w przypadku Langforda nie chodzi wyłącznie o jego kolor skóry. Chodzi o jego wybitny talent i bardzo mocne uderzenie; Jack Johnson – panujący wówczas mistrz świata wszechwag – unikał za wszelką cenę bronienia tytułu przeciwko Samowi gdyż wiedział co to za ringowy potwór. W tamtych czasach w zasadzie wszyscy fighterzy na światowym topie unikali i wręcz bali się dzielić ring z Langfordem.

Koniec końców zwany “Boston Bonecrusher” pięściarz nigdy nie otrzymał walki o tytuł wszechwag, niestety. Ale dziś po prawie 65 latach po śmierci Sam Langford jest niezmiernie doceniany przez historyków, ekspertów i kibiców pięściarstwa – całkiem słusznie. Sama nazwisko ukazuje się niejednokrotnie w zestawieniach bokserów P4P w historii i nie tylko – całkiem zasłużenie. Warto dodać, że też trafił do Hall of Fame. Pośmiertne laury Sama są dowodem na to, że tytuł mistrza świata to nie wszystko. Oczywiście dzisiaj oglądając bokserów na topie mamy na pewno problem zgodzić się z takim stwierdzeniem, ale być może po upływie wielu lat zobaczymy jak będą postrzegani Ci z obecnych czasów, którym nie udało się zdobyć mistrzostwa.