Pięściarz, który od lat jest cieniem dawnej, najlepszej wersji siebie, wkroczył po raz kolejny między linami w miniony czwartek (24 września br.). Hasim Rahman zawalczył w klubie dla weteranów o nazwie “VFW Post 6841.” W takich obiektach walczą pięściarze którzy dopiero rozpoczynają zawodowe kariery. Fakt, że obiekty takie nawet nie umywają się do tych gdzie dawniej Rahman wystąpił tj. w Nowym Jorku czy w Las Vegas pod silnymi reflektorami, jest oczywisty i nie trzeba tłumaczyć. Tam zasiadały tysiące widzów, a w czwartek było dosłownie ponad dziesięć osób. Inna planeta. Niestety, kroki takie w wykonaniu byłych czempionów jak Rahmana czy McCalla pokazują, co znaczy stoczenie się na dno pod względem CV.
Rahman (50-10-2-1, 41 KO), lat 53, przegrał jednogłośną decyzją sędziów po sześciu rundach w starciu z niejakim Phillip’em Triantafillo (5-4-0, 1 KO), lat 40. Cały pojedynek był męczącym widowiskiem. Rahman i Triantafillo wymieniali ociężałe, wyprowadzane w zwolnionym tempie ciosy. Ostatecznie sędziowie uznali, iż Triantafillo, który przez większość pojedynku narzucał własne warunki i atakował, zrobił wystarczająco dużo, by wygrać. Walka ta została, w sposób niewyjaśniony, zatwierdzoną walką zawodową. Oznacza to że w rekordzie Rahmana będzie bardzo widoczna plama. Miejmy nadzieję, że ostatnia.